Kroczek ja Cię doskonale rozumiem z tymi Danonkami, bo moja starsza dzięki nim jakoś przetrwała. Także ja się cieszyłam, że je cokolwiek. Bardzo długo była niejadkiem, a jak jadła to tylko wybrane rzeczy. Zresztą teraz też wielu rzeczy nawet nie tknie.
Z Kingą jest różnie, czasem ma apetyt czasem nie. Ale nie wydaje mi się, żeby jadła dużo. Planu jedzenia u nas nie ma, bo ja jestem w domu albo nie. I jeszcze to, że czasem pójdzie do babci i tam coś zje, a ja nie wiem czy ona jadła czy nie.
Właśnie, czemu nie dajecie orzechów, bo moja uwielbia i zjada w dużych ilościach czy to włoskie czy fistaszki.
W sklepie jest różnie, zależy jaki ma dzień. Jednak o zabawki nigdy nie woła, może dlatego że raczej jej nie kupuję. Z reguły chce bułkę, którą od razu zjada. I ostatnio ma fazę na "jajo" (Kinder).
Ze słodyczami problemu nie ma, bo za nimi nie przepada. Zje pół czekolady z jaja, albo kinderka i jej wystarczy. I dobrze, bo ciężko byłoby przed nią uchować, bo u mnie w domu słodycze są w dużych ilościach, bo my wszyscy lubimy i jemy
