Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
Ufff wreszcie nadrobiłam główny wątek, ale podejrzewam, że jutro znów narobię ogromnych zaległości bo jeszcze chodzę do pracy. Na zwolnienie planuję pójść za tydzień, chociaż mam wrażenie, że mój organizm ma na ten temat inne zdanie, bo ledwo skończyło się jedno przeziębienie a już mnie złapało kolejne. A może tamto się tylko uśpiło na 2-3 tygodnie i wróciło....
W sumie z tą pracą to trochę dziwnie bo już wszyscy prawie mówią że powinnam iść na zwolnienie a ja idę w zapartei pytają czemu jeszcze pracuję mimo że chora jestem i przecież się strasznie męczę. Odpowiadam wtedy, że w domu sajgon bo mąż remontuje i wierci a w pracy mam trochę spokoju, co w sumie jest zgodne z prawdą, w domu się więcej narobię niż w pracy a tam obchodzą się ze mną jak z jajkiem
Ale wychodząc z pracy dzisiaj dokonałam takiej autopsychoanalizy i doszłam do wniosku dlaczego nadal chodzę do tej pracy... Bo kiedy pracuję czuję że jeszcze mam dużo czasu do porodu, czasami nawet zapominam, że jestem w ciąży i jakoś tak psychicznie mi lepiej, a po pracy czasem pójdę do sklepu, czasem na kawę z koleżanką na mieście i jest "jak zawsze". A kiedy pójdę na zwolnienie to będzie już wiadomo, że poród tuż tuż i dopadnie mnie panika że ja nic nie wiem, że nie jestem przygotowana, że życie mi się zmieni i już nic nie będzie takie jak wcześniej. A ja straaaasznie boję się nieznanego i nowego. No cóż, z dzieckiem pewnie czekają mnie same nowości
i muszę się z tym faktem oswoić, ale zastanawiam się, czy możliwy jest baby blues jeszcze przed porodem...
Niby nadrobiłam wątek, ale chyba przegapiłam jakiegos newsa od dagmar. Czy dobrze wnioskuję po komentarzach dziewczyn, że wracacie do domu? A może już wróciłyście? Jeśli tak to gratulacje! A malutka stopniowo dojdzie do siebie, grunt żeby była zdrowa, z karmieniem piersią jak się uda to będzie super ale jak się nie uda to i tak będzie dobrze bo grunt, że będziecie razem.
Szpitalne dziewczyny, leżcie tam grzecznie jeśli trzeba, wychodźcie jeśli nie trzeba ale w żadnym wypadku nie rozpakowujcie się zbyt szybko :-)
Hej foremki. Oj jak mi czasu brakuje. Od rana do wieczora u Emmy, weekend był jeszcze ok bo mąż był w domu ale dziś już szedł do pracy więc zawiózł mnie tylko do szpitala, posiedział ile mógł i poszedł na 10 godzin. Dobrze, że chociaż autobus mam, muszę tylko podejść z 15 min na przystanek i potem do domku jakieś 5 min. Ale powiem, że ledwie się wlokłam, bo o ile nic mnie nie boli, to słaba jeszcze trochę jestem po tym porodzie a jeszcze mało snu, bo co 3 godzinki ściągam pokarm dla małej. Ale dam radę :-) Emma już zwalczyła żółtaczkę, od wczoraj bez lamp, dziś miała zapaść decyzja, o tym czy "wyjdzie" z inkubatora, a że moja grzeczna dziewczynka przybrała na wadze 40g (2105g teraz) ik inkubatorowi powiedzieliśmy do widzenia :-). Teraz Emmiś uczy się jeść samej. Co drugie karmienie dostaje pierś, potrafi już coś possać, ale jest tego tyle co nic i szybko się męczy więc jak narazie jedzenie podajemy przez sondę. Dzisiaj miała też pierwsze spotkanie z butelką i poszło jej lepiej niż z cyca, no ale z butelki lżej się pije :-). Myślę jednak, że pod koniec tygodnia powinno już być dużo lepiej.A tak w ogóle to mam fioła na jej punkcie, bo jest cudowna i perfekcyjna w każdym calu - tęsknię za nią już w minucie kiedy spuszczam ją z oka - ot tak mi na starość odbija;-)
Wczoraj kupiliśmy z mężem zapas malutkich ciuszków, poprane i poprasowane czekają żeby część z nich zabrać do szpitala.
Mąż przemeblował chatkę, w piątek składa łóżeczko i w zasadzie jesteśmy gotowi. Ja tylko muszę opróżnić szuflady Emmy i ma razie schować większe ubranka Emmy a na ich miejsce poukładać nowe.
Wszystkim foremkom w szpitalach, życzę cierpliwości i jak najdłuższego zostanie w dwupaku. Foremkom domowym, życzę aby dolegliwości ciążowe były jak najmniejsze a czas do porodu szybko wam zleciał. Staram się czytać co u was się dzieje,bo chce być w miarę na bieżąco, i nie przegapić żadnych porodów :-). Trzymajcie się ciepło kwietnióweczki :-)
ja już wygodnie w domku siedzę sobie od grudnia ale teraz sobie nie wyobrażam żeby rano wstawać
samo szykowanie by mnie zmęczyło a co dopiero jeszcze praca 
Mąż twierdzi że będę słyszała jak się mała przewraca na drugi bok
no może będę słyszała jak będzie mega cisza na dole ale wiadomo jak to jest przy pierwszym dziecku wszystko będzie mnie niepokoić i chciała bym mieć małą cały czas na oku więc postawiłam na swoim i dostałam pieniążki od rodziców na urodziny i sobie kupiłam nianię
jak przyjdzie to się podzielę fotkami :-)