Viltutti,a Ty na KTG dostałaś skierowanie od lekarza prowadzącego,czy sama od siebie się wybrałaś na te badanie? Do szpitala,tak
Ja na KTG chodze sobie do mojego "miejscowego" gina, 2 razy w tygodniu, bo to prywatna przychodnia i tam jego położna podłącza mnie kiedy chcę. On kazał mi tak przychodzić, bo wg niego tętno dziecka trochę powyżej 150 to stan, jaki należy mieć na uwadze. Ja nie chodzę jednak z potrzeby, a bardziej z nudy na to ktg. Poza tym mam przeczucie, że albo zacznę rodzić i nie będę o tym nawet wiedziała, albo mnie tak pierdylnie że w 2h przerobię wszystkie fazy porodu.
Słyszałam kiedyś taki przesąd że chłopcy to leniwcy i wychodzą póżniej niz dziewczynki, im sie nie śpieszy:-)
Jak widać na przykładzie naszego forum NIESTETY nie jest to przesąd, tylko stan faktyczny...
Viltutti - ja myślę, że on już się przyzwczaił do Twojej aktywności i prędzej by wyszedł jakbyś zrobiła dzień odpoczynku ;-)
Taaa... chyba pomyślałby że trupem padłam jak ja bym zaczęła spokojnie funkcjonować...
Na początku ciąży pracowałam, więc byłam dosyć aktywna, w drugim trymestrze poszłam na L4, trochę mnie postraszyli więc dupa siadła i leżałam (prawie

), a cały ostatni trymestr czuję się rewelacyjnie, co dzień to lepiej ( o zgrozo!)... więc może faktycznie smrodka małego bezruchem wykurzę...?
A tak serio, dobrze że moja dr od porodu też jest żywiołowa i niecierpliwa, więc jak przyjmie mnie 20 marca na oddział, to z tego co wiem będzie chciała żeby maksymalnie w ciągu tygodnia młode przyszło na świat. Tak czy siak, do końca marca będzie młody narodzony, czy mu się podoba czy nie.