dzień dobry
ja po wizycie, wszystko dobrze - przynajmniej w badaniu, 30 usg i 31 na 8.00 znowu wizyta żeby pokazać to usg, po drodze muszę zrobić jeszcze badania i to tyle u lekarza.
Po powrozie umyłam szyby w oknach, ram nie myję do porodu, jakoś wytrzymam, a i szyby też ostatni raz, kolejnym, zaprzęgnę do pracy Rafała.
Po lekarzu byłam jeszcze na ciuchach i już myślałam, że upolowałam kombinezonik, ale stojąc w kolejce do kasy zauważyłam że ma jakąś paskudną plamę przy rękawie więc zostawiłam, do marca jeszcze coś się znajdzie.
mamusia synka, uważaj na siebie, mam nadzieję że już ci lepiej.
koreczek, niezła historia z tą myszą. Ja to się chyba boję takich zwierzątek nie z naszej woli pałętających się po domu. Wczoraj poparzyłam sobie całą lewą rękę, ale tak że myślałam że zwariuję z bólu, i gdy Rafał szedł mi później do apteki bo jakiś lek na oparzenia to widział po drodze szczura na ulicy, a ja oczywiście wpadłam w panikę, że niedługo do naszego domu się przeniosą.
idę robić ciasto na tarte.