smerfeta - masz racje in-vitro działa cuda i Ty też coś o tym wiesz
Powiem Wam, że uczucia są bardzo mieszane

Wiadomo radość jest i tu nie ma co dyskutować, cieszę się że Gosia będzie miała zawsze kogoś tak bliskiego jak brat czy siostra, natomiast wiele jest obaw - najbardziej boję się że jak coś będzie nie tak w ciąży to będę musiała zostawić Gosię i ta wizja mnie przeraża, mam też głupie myśli, że to będzie trochę "jej kosztem" ale zrobię wszystko by tak nie było. Myśli mam 100 na minutę, różnica w wieku będzie rok więc będą prawie jak bliźniaki i wiem, że będzie mi ciężko. Najbardziej się boję pierwszych dwóch miesięcy kiedy to jest częste wstawanie w nocy bo to znosiłam najgorzej. Potem już z górki mam nadzieję
Objawów nie mam żadnych i oby tak dalej

Nie biorę nic oprócz kwasu foliowego i może przez to nie czuję się w ciąży też jeszcze w głowie

Natomiast dziadki szaleją z radości, mój M już też. Jest wiele spraw to przygotowania - wiadomo oba auta do wymiany na jeszcze większe, remont znów, wózek .... ehhhh... Chciałoby się powiedzieć "nie tak miało być" ale chyba jednak właśnie tak miało być
Co do płci - nie mam preferencji, przy Gosi też nie miałam i w ogóle nawet nie chciałam znać płci ale M. chciał i tak też będzie i tym razem
Wizytę mam 9 kwietnia więc zobaczymy co dalej.