reklama

Mamusie w 2012

Hej staraczki i zaciążone :-D:-D:-D

czy ktoś o mnie pamiętał ???
Ja Was czytałam każdego dnia , ale jak miałam już pisać, to zawsze coś mnie odciągało od kompa:-):-):-)
livastrid - jakie takie masz myśli?:szok::szok::szok: tak myśleć to mogę Ja w 24 tyg , ale nie Ty !!!!!Wszystko będzie dobrze, za 8 mies. pokażesz nam fotki bąbla albo bąbelkowej :-D:-D:-D:-D
lelek - Ja cię rozumiem z tym przesunięciem starań, bo .... Ja to chyba na 2013 powinnam przejść. Chyba w tym roku nam się nie uda zaplanować finansów żeby bezstresowo się zaciążyć, bardziej przyszły rok wchodzi w rachubę, może jeszcze się na końcówkę 2012 uda się załapać , ale większe szanse są na 2013 , 13 chyba też może być szczęśliwa :-)
No i nie pamiętam kto co pisał , bo sporo tego było , zwłaszcza w poniedziałek jak w pracy byłam i nie mogłam być na bieżąco , a w weekend się chował wszystkie po krzakach akurat jak mogłam sobie spokojnie popisać :-D:-D:tak::tak::tak:
Miłego dzionka i dużo słonka :-D:-D:-D
 
reklama
Truskawcia - moja znajoma zrobiła test na tydzien przed spodziewaną @, wyszedł negatywny. tydzien minal a tu nic. zrobila w drugim dniu spodziewanej @ i wyszło II ;) także nigdy nic nie wiadomo.

ale spokojnie, przecież to żadna tragedia nie jest gdy od razu nie wychodzi. w pierwszym cyklu starań o Gabrysia okropnie się spinaliśmy, nawet wisiałam jak nietoper z nogami w górze ;p w drugim cyklu wrzucilismy na luz, nawet nie mierzyłam temp., żadnych akrobacji nie było i udało się :D pamiętam to dziwne uczucie miękkich kolan i totalne OMG jak zobaczyłam II :D

livastrid - a ty nie myśl za dużo ;) ty już wiesz jak to jest pod koniec ciąży i na początku z maluszkiem, więc lepiej korzystaj z tych kilku miesięcy bo miną szybko ! szkoda tylko że nie da się pewnych rzeczy zrobić na zapas...np wyspać. ja nie spałam już od 9 miesięcy...każda nocka to minimum 2-3 pobudki :P

Lana - niektóre testy podobno wykrywają nawet po 2 tyg od zapłodnienia, ale najpewniej wyczekać do terminu spodziewanej @

anastazja - ty się nie wykręcaj :P bierz się kochana do roboty ;)
 
czy ktoś o mnie pamiętał ???

nie nikt:-p babuchu oczywiscie, ze tak!!!:-D

tez przesuwasz termin? no, ale jak uwazasz, ze tak lepiej to pewnie:tak:

kurde:-pgdzies pozalic sie musze, lepiej Wam, bo moj maz nie znosi, gdy gadam w taki sposob, robilam mu to cala ostatnia ciaze, wiec chyba cierpliwosc mu sie skonczyla.
E mam mojego szczura ciazowo-porodowego, zmaltretowanego przez wszystkie moje stresy, najwyzej na nim znowu bede wyladowywac zle mysli:-D

pamiętam to dziwne uczucie miękkich kolan i totalne OMG jak zobaczyłam II :D

totalne omg to ja mialam, jak z najgorszej pozycji i niby nie w czasie owu za pierwszym zamachem mala sie postanowila wytworzyc:-D

teraz zreszta tez najgorsza pozycja, zadne nietoperze i w ogole, ciekawe co za lobuz sie czai:-D

andzia
tak zle z nockami? e lipnie masz. Mi mala w sumie bobu dala przez 2 pierwsze miechy, potem byla milsza a i ja sie przyzwyczailam
 
Ostatnia edycja:
nie nikt:-p babuchu oczywiscie, ze tak!!!:-D

tez przesuwasz termin? no, ale jak uwazasz, ze tak lepiej to pewnie:tak:

kurde:-pgdzies pozalic sie musze, lepiej Wam, bo moj maz nie znosi, gdy gadam w taki sposob, robilam mu to cala ostatnia ciaze, wiec chyba cierpliwosc mu sie skonczyla.
E mam mojego szczura ciazowo-porodowego, zmaltretowanego przez wszystkie moje stresy, najwyzej na nim znowu bede wyladowywac zle mysli:-D

Ehhh podbudowałam swoje ego , że ktoś o mnie pamięta :-D:-D:-D:-D
Lepiej nie lepiej nie wiadomo , bo jakbym poszła na l4 to bym odpowiednio wcześnie ZUS podwyższyła i min. te 7 mies + 22 tyg macierzyńskiego pewną kaskę miała, no ale wtedy trza kogoś zatrudnić no i tu się traci ,ehhh życie.
Ale nie narzekam i ..... nawet postanowiłam wreszcie wziąsc się za blog i napisać o swoich podróżach kolejowych , wyszło jak wyszło , Ja się uśmiałam z tych wspomnień , mój mąż stwierdził ze nie mówiłam mu że spadłam z górnej kuszetki a szwagierka uznała że w Rosji lubią dzieci karmić :-D:-D:-D:-Di tyle żarcie to ona nigdy nie widziała:-):-):-)
 
Sama siebie muszę rozśmieszać :)))))) przepraszam za błędy , ale jak wpadam w amok pisania to ..... po prostu piszę a po kilku dniach dopiero poprawiam :)))
"Moja pierwsza noc w pociągu - oczywiście upadek :))))) Tak , tak spadłam z drugiej półki , śmiechu było co nie miara , bo nie wiedziałam gdzie jestem a kołdrę wsadziłam między nogi koleżance która spała pode mną :)))
Jedzenie w pociągu - o tym trzeba pisać książki. Nie wiem skąd się wzięło w moim narodzie takie upodobanie obżarstwa podczas podróży. Jajka gotowane, kiełbasa, ser, warzywa , owoce - to wszystko trzeba zjeść jak najszybciej , no bo lodówki w wagonie nie ma a temperatura nie raz sięgała 35 st. No i się zaczyna, najlepiej to widać w wagonach plackart , po zaścieleniu łóżka i przebraniu się ( w klasie plackart zakrywało się prześcieradłem , bo w toalecie jak zwykle kolejki były :)) ..... otwieramy torby i patrzymy co tam nam rodzice spakowali. Hitem w Rosji są kurczaki grillowane ( nie , nie wędzone tylko właśnie z grilla cieplutkie, tzn kiedyś cieplutkie ) podzielone na porcję z przestrogą od rodziców - Najpierw zjedz to co się szybko psuje, no ale jak to wszystko zjeść, jeśli zawartość torby jedzeniowej to: pół kurczaka z grilla, porsja kurczaka wędzonego ( bez vacuum ), kiełbasa ( min.3 rodzaje, min 500gr każdej ), ser ( jak brać to więcej , ok 500gr. ), jajka gotowane ( w ilości szt. 6 ) no i oczywiście warzywka których dzieciaki wcale nie lubiły, a ilość była taka - ogórki długie szt. 10, pomidory szt.10, rzodkiewka 2 pęczki. Zaznaczam że każde dziecko z naszej grupy było "uzbrojone" mniej więcej w takie ilości szybko psujących się rzeczy, także nie było szans żeby kogoś częstować."
 
walowka na maksa anastazja, dobrze, ze kolezance wsadzilas koldre a nie cos innego:-D:sorry2:
ale wiesz co, nasunela mi sie taka refleksja - w Skandynawii z roznych srodkow transportu korzystalam - promy/pociagi/samoloty/autokary no wszystko i wiesz co mi sie w oczy rzucilo? To, ze oni, nie wazne, ile trwa podroz czy 15 minut czy pare godzin najpierw okupuja bary i wsuwaja te smierdzace parowki albo pizze, i jak faktycznie bylam raz glodna to sie wscieklam bo na jedzenie czekalam prawie cala podroz:dry:
 
Właśnie nie wiem czy podróże jakoś nastrajają na jedzenie czy od czego to zależy, ale powiem że jak sama jeździłam to już miałam tylko tzw. suchy prowiant, a z takich psujących się rzeczy co najwyżej trochę sera i wędliny, jak czegoś brakowało to co 4- 6 godz był przystanki i można było kupić co się tylko chciało, a to jest w ogóle ciekawe, bo się jedzie te 4 tys. km do Moskwy i każdy region słynie z czegoś innego, np. pierniki, ryby, orzechy cedrowe ( tajga ), szkło, zabawki - można tych rzeczy popróbować :))))))
Zamykam lapka i uciekam do domu, od dzisiaj mamy plan dnia ( wieczoru ) biegamy, w domu ćwiczymy ,a w weekend jedziemy rowerami pod taką wypaśną górkę, no i zero słodyczy!!!! Ostatni kawałek słodkiego to był tort w poniedziałek na śniadanie , to już 2 dzień jestem na odwyku , chyba sobie suwaka zrobię z tej okazji:-D:-D:-D:-D:-D:-D
 
reklama
Zrobię jak już będę w domu, bo teraz mi coś nie wchodzi , znalazłam jak zrobić do jakiegoś wydarzenia a nie wiem gdzie szukać suwaczków od:)))) trochę techniki i człowiek się gubi :)))
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry