A TAK MI SIE jakos przypomnialow sensie ze nagle tak bez powodu zaczelas pisac o czyms tak..no przypadkowym.. w sensie ze nagle Anetka zaczela pisac o Oswiecimiu? nie zrozumialam polaczenia ;]
Anetko a to ty w maju tez bylas w Polsce?
tak ja czesto jestem w Polsce;-)Jak dobrze ,ze juz jestessssanetkajestem ....wrocialam wczoraj w nocy z targow w Las Vegas. Podgladalam was troche w telefonie ale nie bardzo jak mialam pisac. Ale stron nadrukowalyscie nonono, jestem pod wrazeniem
my tutaj jestesmy samiutcy jak palec, do tej pory mialam rodzicow i przyznam ze niesamowita wygode no ale najpierw mamusi braklo a teraz tata wyjechal. Zdana jestem na nianki i przedszkola. Ale zyje nam sie dostatnio chyba, moj mezulek jest informatykiem, nie mozemy narzekac na jego zarobki, moze nie sa az tak wspaniale ale generalnie robi to co lubi wiec to jest najwazniejsze. Ja niestety musze pracowac ale przynosze okolo 70 procent calego naszego budzetu wiec nie wyobrazam sobie zycia z pensji mezowskiej. Za wygodna jestem,przyzwyczailam sie do tych wszystkich "luksusow" jak wlasna sprzataczka, czeste obiadki w restauracjach, obowiazkowe knajpowe sniadanka co niedziele... kawka latte dwa razy dziennie ze Starbucka, fajne ciuszki dla dzieci sciagane gdzies tam z butikow z Europy... zreszta nasze podstawowe wydadki sa ogromne. Te szkoly, nianki...sama tylko szkola Olivera to 12 tysiecy na rok, teraz dojdzie Vincent ze swoja szkolka, do tego przeogromny mortgage, samego podatku za dom mamy w tej chwili okolo 17 tysiecy rocznie wiec nie ma takiej mozliwosci zebym ja nie pracowala. Zreszta nawet nie chce;-) Nie jestem typem mamy pracujacej tylko w domciu. Musze miec kariere bo inaczej bym zwariowala.
Mam pomyslOwlrene i Anetka - musimy sie kiedys spotkac na dobrej kawce gdzies tak w polowie drogi. Jak bede jechac do Chicago biznesowo to moge sie urwac i sie gdzies umowimy
co wy na to?
U mnie jesli chodzi o prace jest chyba Ok, nikt z moich klientow nie stracil pracy, sasiedzi tez raczej pracuja tam gdzie pracowali przed recesja. Moj maz tylko szukal czegos z wiekszymi benefitami ale niestety musielibysmy wyniesc sie do innego stanu bo tutaj nie ma nic lepszego co nie wchodzi w rachube ze wzgledu na nasz dom. No i domy stracily na wartosi, dwa lata temu mielismy ogromne equity a teraz nasz domek nie jest juz az tyle warty. Nasze osiedle podupadlo cenowo, w dalszym ciagu ma miano najdrozszego w tej okolicy ale caly rejon poszedl w dol o okolo 15 procent a miejscami nawet wiecej. To jest chyba najbardziej dotkliwe w tej recesji. Ludzie mieli oszczednosci w swoich equity i zostaly one znacznie uszczuplone. Moja kolezanka nie moze sprzedac domku bo okazalo sie ze w tej chwili pozyczki maja duzo wiecej niz wartosc ich property.W dobie piku wzieli drugi mortgage na swoj biznes do 120 % wartosci domu i zaraz po tym nastapil ten "krach" pozyczkowo-realnosciowy wiec biedni sa poprostu udupieni swoim malym townhousem w dodatku im dzieci przybylo i maja cholernie ciasno
Zero wyjscia z sytuacji bo nie chca sobie kredytow psuc, mogliby w zasadzie oddac ten dom bankowi w short sale ale musza gdzies mieszkac a z nadpsutym kredytem to nie bardzo nawet cokolwiej porzadnego wynajac teraz, zrszta ze wzgledu na biznes nie moga sobie na to pozwolic. Kilkoro moich klientow inwestorow zostawilo bankom nieoplacalne budynki czy inne inwestycje. No i kilkoro brokerow pozyczkowych uszczuplilo swoje wydatki bo i dochody nie te same. Mniej wiecej taki obraz ekonomicznych zmian ale nic bardzo powaznego. Nikt z moich znajomych nie wyjechal, poza moim tatusiem hahaha, ale to inna historia.
teraz musimy zaponaowac nad BB

HEJJaa musze wam cos powiedziec..moja mama robi centralne i takie ciesteczko tu u nas robi..zee azzz 
czarnyy w pierwszej chwili mysalalm ze to jakis hiszpan
TAKII przystojnyy teraz siedzialam z nim w kuchni i bajerowalam go troszkee
mam nadzieje ze mój mąz sie nie dowie bo mi walizki przed dom wystawi

CICHOSZA!
Ostatnia edycja:
Owlrene i Anetka - musimy sie kiedys spotkac na dobrej kawce gdzies tak w polowie drogi. Jak bede jechac do Chicago biznesowo to moge sie urwac i sie gdzies umowimy
Zero wyjscia z sytuacji bo nie chca sobie kredytow psuc, mogliby w zasadzie oddac ten dom bankowi w short sale ale musza gdzies mieszkac a z nadpsutym kredytem to nie bardzo nawet cokolwiej porzadnego wynajac teraz, zrszta ze wzgledu na biznes nie moga sobie na to pozwolic. Kilkoro moich klientow inwestorow zostawilo bankom nieoplacalne budynki czy inne inwestycje. No i kilkoro brokerow pozyczkowych uszczuplilo swoje wydatki bo i dochody nie te same. Mniej wiecej taki obraz ekonomicznych zmian ale nic bardzo powaznego. Nikt z moich znajomych nie wyjechal, poza moim tatusiem hahaha, ale to inna historia.

a to dla cioci