reklama

Mamuski grudniowe

Wisienka miałam ten sam problem i jeszcze w szpitalu położna przyniosła mi ten kapturek. W parę dni sutki się wygoiły i przez dwa tygodnie karmiłam normalnie, sutki same jakoś się wyciągnęły, a też miałam płaskie. Ale od soboty Marta ciągle na mnie wisi i znowu jestem cała poraniona, próbowałam kapturków, ale jakoś teraz nie mam do nich cierpliwości. Zaciskam zęby, jak mała pije z jednego to drugiego wietrzę i smaruję mlekiem, bo to podobno najlepsze lekarstwo. W sumie trochę jest lepiej, czekam na dalsze efekty. Powodzenia i wytrwałości życzę
 
reklama
Witam dziś:-)
Wczoraj podczytałam ale nie miałam sił pisać.
Nathani długo was tam trzymają :eek:
Myśmy wyszły po 2-óch dobach. Znaczy się na oddział zostałyśmy przyjęte w czwartek po 15 i w sobote mogłyśmy po 15 iść do domu :-) O właśnie musze po swój wypis iść :-D
Liwuś 100 lat :-) Spełnienia marzeń i pociechy z dzieci :-)
Wisienka ja kapturków nie używałam ale też na początku bolało i były poranione. Sutki muszą się przyzwycziać :-) Też smarowałam tylko swoim mlekiem, poraniony naskórek szybko "odleciał" i teraz już zaboli czasem jak mała zassie za szybko zanim poczuje pierś w buźce :-p. Chociaż musze przyznać, że teraz szybciej moje piersi doszły do siebie. Laure karmiłam koło 2-óch tygodni i przez ten cały czas bolały i były poranione..
Vivienne, chciałaś żebym dała znać jak moje cycolki wytrzymają bez Małej. Otórz nie wytrzymały wcale...:szok:. Z domu wyszłam około 9:45, a spowrotem byłam już o 13(oczywiście weszłam już "zalana"). Myślałam, że wybuchną:no:... Mała przez ten czas zjadła (karmiłam ja koło 9) około 50ml mleczka z butelki. Pomimo odciągania w domu piersi "doszły do siebie" dopiero wieczorem. Ale hmm... U Was może to inaczej wyglądać. Wy macie raczej już wyklarowane karmienia. U nas dopiero je "kształtujemy":-p Mojej jeszcze się zdarza często co godzine (szczególnie rano) na 6-8 minut "wskoczyć" na cyca. (tyle, że te 6-8 min jest bardzo intensywne tak mi się wydaje przynajmniej:confused2:) W dzień czasem jest to samo. Wieczorem i nocą je dłużej.
Ide zaraz sprzątać, dziś dziadkowie zamierzają nas odwiedzić :-D, bo wcześniej nie było kiedy, bo się pochorowali i nie chcieli. Pranie juz sie pierze. Prasowanie czekało na mnie ale sie nie doczekało, tatuś ubrał wczoraj Małą w niewyprasowane i nic sie nie dzieje :-p więc doszłam do wniosku, że nie będę prasować :-p
 
Witajcie,
jak mnie biodra bola :szok: Nocka w miare, ale dalej nam sie mala wybudza. Nie wiem juz jak to zmienic. Ja jestem niewyspana od wstawania do wc :eek:
Musze wam powiedziec, ze z jednej strony mecze sie juz strasznie i chce urodzic a z drugiej boje sie co to bedzie jak juz maly bedzie z nami w domu i wcale nie chce do porodu :sorry: Glupia jakas jestem...
Musimy Majci kupic jeszcze prezencik od maluszka, postanowilismy kupic jej wozek z lala, zeby tez mogla sie opiekowac. Jestem dobrej mysli, cho boje sie bo ona jest bardzo zaborcza jesli chodzi o mnie i gdy chce cos np isc do kuchni za reke to u niej nie ma odmowy:shocked2: mimo ze sama juz chodzi.
 
U nas nocka dzis znosna;-)

Ale musze sie wziac dzis za sprzatanie bo syf okropny:zawstydzona/y: tym bardziej ,ze od jutra M wraca do pracy to go jeszcze dzis troche wykorzystam do pomocy;-)
 
U nas noc koszmarna, do 2.30 probowalam uspic mala bez szans jak sie udalo spala godzine I potem znow co 5 min sie budzila. A teraz spi how nice:(
Noukie u mnie tez Dom I porzadki krzyczy, tylko kiedy eh
 
cześć mamuśki ;-)

u nas noc znowu koszmarna, czasem już mi brak cierpliwości z tego zmęczenia :-(:-(


noukie
tak kupiłam 30ml tego kremu - myślałam, że na przetestowanie starczy, ale faktycznie tak tego mało, że lepiej kupić większe opakowanie - przynajmniej na dłużej starczy i cenowo lepiej się na tym wyjdzie :-)

co do osłonek to ja za radą ankki też z nich korzystam, na szczęście tylko do jednej piersi (bo jedną mam poranioną) na początku jak zaczęłam z nich korzystać kompletnie nic nie bolało - teraz czasem zaboli ale tylko na samym początku jak mała zaczyna ssać, ale i tak jest to ból o niebo lepszy niż bez tej osłonki (o ile ból może być lepszy :-D:-p)
 
Viv z tego co ja wiem to mleko "wydobyte" z piersi można podać dziecku w ciągu 12 godz przechowywania w temp pokojowej. Może te muszle wywołują jakąś reakcję z mlekiem i przez to nie mozna podawac go dziecku? albo może trzeba je po prostu wysterylizować przed założeniem...? bo rzeczywiście jaki sens zbierać mleko do muszli skoo trzebaby je wylać...:sorry:

Dziś sie poprztykaliśmy z M o Antosia. Bo on mi zarzuca że ja "taśtam dziecko" (oznacza to ze rozpieszczam, nosząc i przytulając bez potrzeby lub bujając w wózku) i że tak go nauczyłam wiec jak On ma spać w łóżeczku czy wózku... a ja jak mam mieć czas na sprzątanie skoro dziecko cały czas jest u mnie na rękach, później sobie z nim nie poradzimy i takie tam... Powiedziałam mu że ja nie mam sumienia położyć go i patrzeć jak się denerwuje albo płacze a po drugie takie maleńkie dziecko nie rozumie że to jest wózek a to nie tylko rozróżnia gdzie mu dobrze i bezpiecznie a gdzie nie... no konfrontacja była dość głośna ale i tak raczej nie zrozumiał... jemu chodzi o to że jest *******nik w domu bo jak stwierdził "jakoś inne matki mają czas na wszystko a ja nie mam na nic". a jeśli chodzi o taśtanie to dopiero będzie skwaszony jak chustę kupię...:sorry: fakt On zajmuje się Antosiem i mu wymyśla non stop pozycje rózne a to w huśtawce, a to w wózku a to na brzuszku, na pleckach itd. na ręce też Go bierze ale wkurza się jak Antoś mu płacze na rękach i stwierdza że to moja wina bo "już nawet na rękach mu nie pasuje..." i jak tu z takim gadać?
Czy Wy rzeczywiście macie czas na wszystko? i czy uważacie że rzeczywiście już trzeba dziecko w ten sposób wychowywać? bo ja się już pogubiłam:eek:
 
A u nas na odwrót dało nam się dziewczę w końcu wyspać :) Chyba z okazji moich urodzin :happy:
Dzisiaj się chustowałyśmy , jeszcze są pewne nie dociągnięcia ale jeszcze parę razy i będzie w miarę dobrze:happy::happy: Póki co Mała jest trochę za nisko , chusta troszkę za mało dociągnięta i pewnie doradca ds.noszenia znalazłby inne minusy..no ale ..Najważniejsze że dziecko zdrowo ulokowane , czuje moje ciepło i bicie serca i spokojnie sobie śpi a ja mam wolne ręce.

Ania dziękuję za życzonka :happy:Zobacz załącznik 528332


Vivieen , Madlen odnośnie tych muszli to kobieta też mi w klepie mówiła że one są po to żeby zbierać pokarm jak ktoś ma słabą laktację i każdy ml ważny.
Co do mycia itd. to w instrukcji jest adnotacja że przed pierwszym użyciem wyparzyć a po każdym stosowaniu tzn.po każdym karmieniu umyć pod wodą. Można też myć w zmywarce.
Może reakcja mleka z silikonem działa jakoś na mleko aczkolwiek nie sądzę. Ale wydaje mi się że ta informacja jest po to że pewnie znalazłyby się osoby które by nosiły te muszle cały dzień nie wylewając mleka z nich po każdym karmieniu a wiadomo że ciało się poci i mleko z potem to słaby posiłek dla malca...
 
Ostatnia edycja:
4madlen ja czasu Na wszystko nie mam, Na dziecko bardzo duzo tak robilam przy Mayi I tak robie teraz. Dziecka nie da rady przyzwyczaic, bo Ono instynktownie potrzebuje naszej bliskosci. Taki jest moj punkt widzenia
A prace domowe robie w biegu, niestety ten okres niemowlecy trwa tak krotko, ze ja chce sie nim w pelni cieszyc
 
reklama
Inaczej jest jak sie ma kogos do pomocy, inaczej jak sie jest samemu. U nas maz caly czas w domu byl bo akurat tuz przed narodzinami malej stracil prace. I obowiazki domowe on robil lub ja bo mala byla na butelce, takze albo on karmil albo ja. Noszenie i rozpieszczanie, a zwlaszcza wieczorami przy kolkach tez bylo na zmiane. Na zeszle swieta byl kilka dni w pracy i powiem wam, ze ja nie wiedzialam w co rece wlozyc. Zanim ogarnelam mala od rana, a ze miala refluks to na okraglo ja musialam przebierac, to sniadanie jadlam o 14, a o gotowaniu i reszcie mozna bylo zapomniec.

Moja mala jest chowana przez tate odkad skonczyla 7 mcy, moj D. podobnie jak twoj maz 4madlen uwaza, ze zbytnie rozpieszczanie i noszenie nie jest dobre. Choc ja nawet teraz mimo ze juz jestem na wylocie i nie powinnam dzwigac mojego 10 kg kolosa i tak ja nosze i tulam. Od dwoch miesiecy mam przylepke i mimo ze jestem zmeczona to ciesze sie, bo i tak mam duzo w plecy jesli chodzi o wazniejsze wydarzenia w jej zyciu.

Z drugiej jednak strony nie mozna przesadzac. Mam znajomych ktorych corcia jest mlodsza od Maji o 3 mce i daleko jej do Maji. Bylismy u nich przed swietami, byla tez mojej kolezanki mama. Fakt rozumiem babcie, ze chce do wnusi ktora zadko widzi, ale ta mala nie miala mozliwosci zrobienia czegos samej, w sensie ze tylko kwekla i juz wszystko miala pod nosem. Ja uwazam, ze jesli cora chce cos, a nie raczkuje tylko pelza to niech sie pomeczy i probuje wziac a nie ze sie dziecku wszystko podsuwa. Bo po co ona ma sie wysilac. Ale to sie tyczy starszego dzieciaczka a nie takiego maluszka.

Ja nie potrafie zniesc jak ona placze czy "buczy" bo czasem maz potrafi dac jej pare zabawek do lozeczka i baw sie i idzie spac. A ona ok pobawi sie troche, ale teraz kiedy umie wstac to stoi na brzegu lozeczka i zaczyna te swoje "bu"
Tak samo bylo z usypianiem, jak byla mala miala 7-9 mcy to on ja nakarmil, odbil, polozyl do lozeczka i szedl sie kapac albo cos robic. Wiadomo ze takie dziecko nie wstanie, nie usiadzie to jedyne co moze w tym lozeczku zrobic to albo usnac albo plakac, a ze nie plakala tylko zasypiala to mu bylo na reke. Ja nie mialam na to wplywu bo ja bylam wtedy w pracy. Z tym ze on taz tez by tak chcial robic, jak ja usypia, a sie nie da bo ona przeciez wstaje, siada, chodzi po lozeczku, a mnie to drazni.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry