Witam dziś:-)
Wczoraj podczytałam ale nie miałam sił pisać.
Nathani długo was tam trzymają

Myśmy wyszły po 2-óch dobach. Znaczy się na oddział zostałyśmy przyjęte w czwartek po 15 i w sobote mogłyśmy po 15 iść do domu :-) O właśnie musze po swój wypis iść
Liwuś 100 lat :-) Spełnienia marzeń i pociechy z dzieci :-)
Wisienka ja kapturków nie używałam ale też na początku bolało i były poranione. Sutki muszą się przyzwycziać :-) Też smarowałam tylko swoim mlekiem, poraniony naskórek szybko "odleciał" i teraz już zaboli czasem jak mała zassie za szybko zanim poczuje pierś w buźce

. Chociaż musze przyznać, że teraz szybciej moje piersi doszły do siebie. Laure karmiłam koło 2-óch tygodni i przez ten cały czas bolały i były poranione..
Vivienne, chciałaś żebym dała znać jak moje cycolki wytrzymają bez Małej. Otórz nie wytrzymały wcale...

. Z domu wyszłam około 9:45, a spowrotem byłam już o 13(oczywiście weszłam już "zalana"). Myślałam, że wybuchną

... Mała przez ten czas zjadła (karmiłam ja koło 9) około 50ml mleczka z butelki. Pomimo odciągania w domu piersi "doszły do siebie" dopiero wieczorem. Ale hmm... U Was może to inaczej wyglądać. Wy macie raczej już wyklarowane karmienia. U nas dopiero je "kształtujemy"

Mojej jeszcze się zdarza często co godzine (szczególnie rano) na 6-8 minut "wskoczyć" na cyca. (tyle, że te 6-8 min jest bardzo intensywne tak mi się wydaje przynajmniej

) W dzień czasem jest to samo. Wieczorem i nocą je dłużej.
Ide zaraz sprzątać, dziś dziadkowie zamierzają nas odwiedzić

, bo wcześniej nie było kiedy, bo się pochorowali i nie chcieli. Pranie juz sie pierze. Prasowanie czekało na mnie ale sie nie doczekało, tatuś ubrał wczoraj Małą w niewyprasowane i nic sie nie dzieje

więc doszłam do wniosku, że nie będę prasować
