Ja się muszę pożalić
Wczoraj byliśmy na tych prażonych, było dużo rodziny nawet.
Już pominę fakt że mnie moja siostra wkurzała okropnie, jednak to się da
przeboleć. Najgorsze jest to że podczas całego dnia tam dosłownie nikt
się nie spytał o mnie (to też bym przeżyła) ale nawet o malucha
Dopiero na koniec jak mój D. mnie od tyłu przytulił i trzymał za brzuch
to się śmiali że może kopniaki chce czuć i że to za wczesnie przecież (a skąd k... mogą wiedzieć!)
To ja mówię że on nie czuje ale ja tak i wreszcie matka się zapytała który to tydzień i miesiac.
Dziś o tym myślę sobie i nie daje mi to spokoju
Chciałabym sie tym nie przejmować jestem jakaś chyba głupia ale mnie to okropnie boli.
Jeszcze D. mi wczoraj na wieczór się pytał czy ktoś się tym zainteresował i nie mógł zrozumieć jak rodzina tak może .
Ja też tego zrozumieć nie potrafię i chyba najgorsze w tym wszystkim jest to że ja nie mam z kim porozmawiać i się pochwalić tym.
Ale będą chcieli jak się urodzi przyjeźdzać to będę taka sam głównie dla moich rodziców jak się nie zmienią
Jeszcze teraz się zamartwiam że zame złe emocje przekazuje, nic pozytecznego
Lilith wzięłam na noc ten syrop, pół zakrętki i nic
dziś też brać?