Vivienne
Marysiowa Mama :) Moderatorka
Dzień dobry,
ja dziś po pierwszej samodzielnej próbie kłucia, wczoraj kłuł mnie mąż. Przełamałam się, pokłułam ale nie udało mi się prawidłowo zebrać kropli na pasek
ciągle się zatrzymywała i nie wchodziła tam gdzie trzeba, próbowałam chyba ze 4 razy aż w końcu zrobiło mi się słabo i bałam się że zemdleję
no ale udało mi się szybko położyć, otworzyć okno i przeżyłam. Znowu musiał pomóc mi mąż
Ale przynajmniej na czczo pomiar w normie, w górnej granicy ale jednak norma. Zobaczymy jak pójdzie mi dalej, bo w końcu będę musiała mierzyć też w pracy 
Chyba nie byłabym dobrą pielęgniarką
Asia kciuki za wizytę
ja dziś po pierwszej samodzielnej próbie kłucia, wczoraj kłuł mnie mąż. Przełamałam się, pokłułam ale nie udało mi się prawidłowo zebrać kropli na pasek
ciągle się zatrzymywała i nie wchodziła tam gdzie trzeba, próbowałam chyba ze 4 razy aż w końcu zrobiło mi się słabo i bałam się że zemdleję
no ale udało mi się szybko położyć, otworzyć okno i przeżyłam. Znowu musiał pomóc mi mąż
Ale przynajmniej na czczo pomiar w normie, w górnej granicy ale jednak norma. Zobaczymy jak pójdzie mi dalej, bo w końcu będę musiała mierzyć też w pracy 
Chyba nie byłabym dobrą pielęgniarką

Asia kciuki za wizytę

w dzień nie jest źle, najgorsza jest noc... mężuś mnie pilnuje, jak za długo z toalety nie wracam to wpada z kontrolą. Miłe to, ale mam wrażenie, że jest jakiś smutny i nie chce mi o czymś powiedzieć... teraz sprząta (rzadko się to zdarza, ale jak już to można dosłownie jeść z podłogi po tym jego sprzątaniu
U mnie dziś na czczo 78 a 1h po posiłku 89
No ale to pierwszy dzień... co mnie denerwuje to to że na badaniu krzywej I raz miałam na czczo 68, II 77 (czy coś zbliżonego) no ale się naczekałam te trzy tyg. ponad i teraz z rana startuję z 87 
Ale dacie radę 
Mam nadzieję, że nic nie wyskoczy nam w ostatniej chwili i pojedziemy