a ja mam dziś strasznegooo lenia i całe szczęście że zostało mi obiadu od wczoraj bo nie musiałam gotować....ale kiedyś trzeba trochę odsapnąć,prawda??
Izka ja generalnie też się nie żaliłam bo miałam wrażenie że od pewnego czasu mój teść się trochę uspokoił, miał tam swoje wejścia, co chwilę w coś się wpierniczał ale ostatnio w sobotę przeszedł samego siebie...na każdym kroku krytyka i to w dodatku nie u siebie na podwórku tylko u NAS!! jeszcze nie słyszałam w jego ustach pochwały że coś mamy fajne..nie nie...jak nie mówi nic to jest dobrze, bo jeżeli gada to tylko i wyłącznie po to aby skrytykować...powiedziałam że jak jeszcze raz przyjedzie do nas coś " wspaniałomyślnie" pomóc to ja biorę dupe w troki i znikam bo nie mam zamiaru się denerwować.A jeżeli znowu będzie podobna sytuacja to mu powiem tylko jedno że jak chce sie rządzić to niech jedzie do siebie a nie u nas...kurde czy to naprawdę musi być takie powszechne, że nie można się spokojnie dogadać i być akceptowanym takim jakim się jest...tylko zawsze muszą teściowie widzieć dziurę w całym...to jest jakieś chore..ja mam tylko nadzieję, że będę kiedyś normalną teściową z ktorą da się pogadać, do której można przyjść po radę i być wysłuchanym i nie ocenianym...daj mi Panie Boże rozum na te czasy, które za pewne kiedyś nastapią...
Ale zaś walnęłam monolog....brrrrrrr....sorki....
pozdrowionka dla wszystkich :-)