Witam,
Ja dzis najchetniej nie wstalabym z lozka....
Edytas... nie mozesz spuscic z oczu synka... zamienmy sie.
Ledwo oczy otwarlam, zagladam do zolwia, a on ma lawice krewetek, biedak praktycznie nie mial jak sie wynozyc, bo cala powierzchnia w krewetkach - Sonia postanowila go nakarmic... Caly pojemnik krewetek mu dala
By bylo malo, psa nakarmila ciastem drozdowym (troche na sniadanie dla nas zostawial) a ze ze sliwkami bylo, to pies jedzac to ciasto u siebie, sliwki wyluwajac, nagle na jego siersci bylo mnostwo rozgryzionych sliwek - do kapieli z nim, wyrko juz tez wyprane.
Jak jadlam sniadanie, Sonia dorwala sie do kalendarza adwentowego i biorac go wywrucial wode na kwiatki.... 2 litry wody na stole, szafkach i podlodze
Az sie boje co dalej, skoro dopiero 10!!!!
Cale szczescie takie dni nie sa zadkoscia.:sick:
Pozdrawiam,