hello.
my niestety nie dotrzemy. maz nie bedzie miał jak nas podrzucić

a połaczenia autobusowe w tamta stronę kiepskie, a dokładniej to ich nie ma:/
co do zimnego chowu jeszcze to jak moi teściowie "zaszczycili" nas swoją obecnością na chrzcinach to aż się z teściową pokłóciłam, bo ona do mnie , ze dziecku jest zimno. ja mówię, ze nie, a ona dalej swoje... że na stópki mam jej jeszcze skarpetki założyć, albo kocem ją przykryć. ja dalej,że dziecku nie jest zimno, a mój teść:słuchaj specjalisty ( moja tesciowa jest pediatrą). wtedy tylko powiedziałam, ze wolę słuchać swojej intuicji a ona: a co Ty możesz o intuicji wiedzieć. no i wkurzyła mnie więc jej powiedziałam,ze chyba więcej niż ona, bo ja nie widzę, żeby jej dzieci szczęśliwie wspominały dzieciństwo, zamknęła się i wyszła, a później udawał , że nic się nie stało.
a już nie wspomnę o tym, że jak często idziemy z małą , np po sklepie i patrzymy na te wszystkie biedne maleństwa poopatulane, a moja na krótki rękaw i bez skarpetek.. zawsze w takich chwilach zastanawiam się kto jest dziwniejszy: ja czy Ci ludzie przegrzewający dzieci.
jesli jutro bedzie równie ładnie, to wybieramy się na basen do drzonkowa. i juz sie nie moge doczekac
miłego dnia!