reklama

Mamy czwórki dzieci

reklama
Nie pracowałam jako 16 latka, a umiem sprzątać 😉 szok

Edit. Idąc tym tropem to najlepiej jest w krajach Azjatyckich tam pracują już kilkulatki
Bez przesady. Nikt tutaj nie pisał o tym że nastolatek ma pracować alby utrzymywać swoją rodzinę. Uważam że to zupełnie normalne że w pewnym wieku dziecko szuka sobie dorywczej pracy na wakacje żeby mieć własne pieniądze. Sama tak pracowałam, chodziłam na inwentaryzacje, wykładanie towaru, albo jeździłam nad morze do pracy w kuchni. Wtedy to były fajne przeżycia i do dziś to super wspominam. Niestety obecnie wychowuje się dzieci zupełnie inaczej. Dzieci mają wszystko, nie czują potrzeby pójścia do pracy, nie szanują pieniędzy i pracy rodziców. Niestety jak ma się podtykane wszystko pod nos to później ciekzo się odnaleźć w dorosłym życiu zwłaszcza gdy pojawiają się pierwsze porażki i podtkniecia a do tej pory wszystko było załatwiane przez rodziców
 
Bez przesady. Nikt tutaj nie pisał o tym że nastolatek ma pracować alby utrzymywać swoją rodzinę. Uważam że to zupełnie normalne że w pewnym wieku dziecko szuka sobie dorywczej pracy na wakacje żeby mieć własne pieniądze. Sama tak pracowałam, chodziłam na inwentaryzacje, wykładanie towaru, albo jeździłam nad morze do pracy w kuchni. Wtedy to były fajne przeżycia i do dziś to super wspominam. Niestety obecnie wychowuje się dzieci zupełnie inaczej. Dzieci mają wszystko, nie czują potrzeby pójścia do pracy, nie szanują pieniędzy i pracy rodziców. Niestety jak ma się podtykane wszystko pod nos to później ciekzo się odnaleźć w dorosłym życiu zwłaszcza gdy pojawiają się pierwsze porażki i podtkniecia a do tej pory wszystko było załatwiane przez rodziców

To widać cudem mi się udało ;)
No i moim znajomym też bo nikt z nas nie musiał pracować jako 16 latek, a tym bardziej z powodu pojawienia się nowych dzieci naszych rodziców ;)
 
To widać cudem mi się udało ;)
No i moim znajomym też bo nikt z nas nie musiał pracować jako 16 latek, a tym bardziej z powodu pojawienia się nowych dzieci naszych rodziców ;)
Ja też nie musiałam ale chciałam bo było to dla mnie fajne doświadczenie i dobrze się z tym czułam że potrafię siebie dorobić, nawiązać kontakty i mieć co wpisać do cv :) nie chciałam wyciągać kasy od rodziców. Ale każdy przypadek inny. Nie ma co mierzyć innych swoją miarą :)
 
Ostatnia edycja:
Skoro 18 latek może założyć rodzine, to może tez iść do pracy.
Skoro 18 latek może ponieść odpowiedzialność karna za swoje czyny to może tez iść do pracy i zarabiać na swoje zachcianki.
Nie zamierzam finansować fanaberii dorosłego, sprawnego młodego człowieka tylko dlatego, ze jestem jego matka.
Ja pracowałam od 16 roku życia, chciałam mieć własne środki finansowe i wiedziałam, ze matka mi na luksusy po prostu nie da. Miałam zapewniony dach nad głowa, wyżywienie, ubranie i edukacje. Ale jak chciałam ekstra to musiałam płacić ze swoich. Korona mi z głowy nie spadła i uważam, ze jestem bogatsza o pewne doświadczenia.
 
Czytam wąteku (całego - z opiniami i obawami od A do Z) i trochę wychodzi na to, że tylko siąść i płakać, bo czwarty poród to jakis urok ściąga na rodzinę.

A czy to nie jest tak, ze każdy poród to duży znak zapytania, czy "wszystko będzie dobrze", ale - wykluczając przypadki chorobowe i tragiczne - stopa życiowa i komfort emocjonalny dużo mocniej obniżają się przy pierwszym dziecku niż przy kolejnych? Może, gdy jest duża różnica wieku to też jest "szok" i większą rewolucja... Ale tak ogólnie, to czemu nie uznać, że jakoś poszło z drugim i trzecim, to z czwartym też się ułoży?

Chociaż teraz wspominam wywiad z matką wielodzietną-blogerka, która powiedziała, że najtrudniej wg niej jest przejść od trzeciego do czwartego. Może coś w tym jest...?
 
Czytam wąteku (całego - z opiniami i obawami od A do Z) i trochę wychodzi na to, że tylko siąść i płakać, bo czwarty poród to jakis urok ściąga na rodzinę.

A czy to nie jest tak, ze każdy poród to duży znak zapytania, czy "wszystko będzie dobrze", ale - wykluczając przypadki chorobowe i tragiczne - stopa życiowa i komfort emocjonalny dużo mocniej obniżają się przy pierwszym dziecku niż przy kolejnych? Może, gdy jest duża różnica wieku to też jest "szok" i większą rewolucja... Ale tak ogólnie, to czemu nie uznać, że jakoś poszło z drugim i trzecim, to z czwartym też się ułoży?

Chociaż teraz wspominam wywiad z matką wielodzietną-blogerka, która powiedziała, że najtrudniej wg niej jest przejść od trzeciego do czwartego. Może coś w tym jest...?

A jak to umotywowała?
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry