.szkrabek
Fanka BB :)
Piotrusiowa - ja niestety nie jem za dużo warzyw
nad czym ubolewam i mam wyrzuty że mój maluch nie dostaje tego co powinien... choć podobno jak nie dostaje z pożywienia wyciąga z mamy, więc najwyżej ja będę "niedożywiona" :-) wiem, marne pocieszenie.
Jem codziennie surówkę do obiadu (zależy od dnia, raz marchew z jabłkiem, raz brokułu, kalafior, mizeria, pomidory z cebulką, ostatnio u mamy młodą kapustę - surówkę nie gotowaną i dostałam pół kapusty do ugotowania w domu, więc dziś będę pichcić) no i na kanapki - ogórek bądź pomidor, czasem pasek papryki, ale niestety mi nie podchodzi... więc troszkę monotonnie...
Wstręt do warzyw mam od luego gdzie musiałam przejść na głodówkę leczniczą by poprawić jakość swoich komórek jajowych... 10 dni wytrzymałam (miało być 14) - najbardziej masakryczna dieta na świecie... rezultaty były super - 0,5kg dziennie po 4 dniu diety... ale psycha zryta została i wstręt do warzyw. Teraz jest tak, że jak już zrobione surówki to zjem ze smakiem, ale jak mam pomyśleć o przyrządzeniu czegoś - nie ma mowy, wszystko mnie odrzuca jak myślę c tu do obiadu zrobić...
Za to owoce pochłaniam, nabiał, kluski, pierogi, naleśniki - mniam - ostatnio nawet smak na mięso mi wrócił - tak jak cały 1 trymestr nie mogłam na nie patrzeć, teraz i przyrządzę i zjem ze smakiem - więc jest ok.
Kciuki za przyszłe wizyty i testy dziewczyny!
nad czym ubolewam i mam wyrzuty że mój maluch nie dostaje tego co powinien... choć podobno jak nie dostaje z pożywienia wyciąga z mamy, więc najwyżej ja będę "niedożywiona" :-) wiem, marne pocieszenie.Jem codziennie surówkę do obiadu (zależy od dnia, raz marchew z jabłkiem, raz brokułu, kalafior, mizeria, pomidory z cebulką, ostatnio u mamy młodą kapustę - surówkę nie gotowaną i dostałam pół kapusty do ugotowania w domu, więc dziś będę pichcić) no i na kanapki - ogórek bądź pomidor, czasem pasek papryki, ale niestety mi nie podchodzi... więc troszkę monotonnie...
Wstręt do warzyw mam od luego gdzie musiałam przejść na głodówkę leczniczą by poprawić jakość swoich komórek jajowych... 10 dni wytrzymałam (miało być 14) - najbardziej masakryczna dieta na świecie... rezultaty były super - 0,5kg dziennie po 4 dniu diety... ale psycha zryta została i wstręt do warzyw. Teraz jest tak, że jak już zrobione surówki to zjem ze smakiem, ale jak mam pomyśleć o przyrządzeniu czegoś - nie ma mowy, wszystko mnie odrzuca jak myślę c tu do obiadu zrobić...

Za to owoce pochłaniam, nabiał, kluski, pierogi, naleśniki - mniam - ostatnio nawet smak na mięso mi wrócił - tak jak cały 1 trymestr nie mogłam na nie patrzeć, teraz i przyrządzę i zjem ze smakiem - więc jest ok.
Kciuki za przyszłe wizyty i testy dziewczyny!

Ja cały czas czuję huśtawkę hormonów i mój mąż się wczoraj zapytał czy tak będzie już do końca ciąży, czy może jednak znormalnieję pod koniec? 


