malena100 - tak mi przykro kochana! Trzymam kciuki byś szybko wróciła na ciężarówki. Nie poddawaj się, daj sobie trochę czasu na płacz, żal i złość na los... a potem stawaj do walki, bo wiesz że warto! Ściskam Cię mocno!
katty83, olastrzelce, basiaw24 - ja tez przed pierwszym USG fiksowałam! To narmalne, ze sie denerwujemy. Tak pewnie będzie już do końca. Ja teraz trzęsę portkami przed prenatalnymi (mam 28.05)... i juz się boję.
A na wizycie serduszkowej tak się denerwowałam, że aż lekarz mnie uspokajał i powiedział "dobra, szybko gatki w dół i na łóżko, bo mi tu zaraz zejdziesz"

trzymam kciuki za Wasze serduszka!
Co do pasów, w Polsce można nie zapiąć, ale dopiero w widocznej ciąży - choć oczywiście wszyscy odradzają. Ja osobiście nie wyobrażam sobie by nie zapiąć pasów. Większe prawdopodobieństwo przeżycia wypadku jest z zapiętymi pasami. Bez pasów to jesteśmy 2 tonowym worem, który bezwładnie lata w środku samochodu i nie dość, że uderzymy w szybę jedną, drugą, w deskę rozdzielczą itd, to jeszcze przy okazji zabijemy męża, bądź dziecko w naszym aucie... nie dziękuję. Nawet kosztem uciśnięcia dziecka w brzuchu (choć pas trzeba mocno pod brzuchem prowadzić by do tego nie doszło).
Ja na majówce jadłam sałatkę z tuńczyka, która pokochałam. Dziewczyna brata zrobiła i nie mogłam się oderwać. W domu wczoraj od razu zrobilam i pół miski już z jadłam. Nic wyszukanego, ryż, tuńczyk, kukurydza, dymka, papryka czerwona i majonez... nie wiem skąd mi się to wzięło! Ale nie mogłam się oderwać! Choć podobno tuńczyk jest niezdrowy

na szczęście nie jem go za często - pewnie z raz czy dwa razy w roku, więc może nie zaszkodzę maluchowi...