Mamusie, powoli staram sie wrócić na bb ale Laura nie bardzo daje. Juz to kiedys pisałam - ja podziwiam mamusie, które mają już dzieciaczka w domu, a teraz jeszcze maluch. JAk Wy ograniacie to ja nie wiem....


Ja też Małą przebiaram przed karmieniem. Jak w trakcie karmienia słysze, że tylko bąk z kleksem to zostawiam. Pupę smaruje mąka ziemniaczana, albo sudocremem. W szpitalu smarowałam zielonym linomagiem to miała dupsko czerwone, ze aż mnie bolało. W domu smarowałam trochę Linodermem (na blogu sroki polecany). Na poczatku było ok, później pojawiły się czerwone krostki. Sudokrem je wygoił. Teraz nie wiem czym mazać jej ten tyłeczek. Nie chce cały czas sudokremem bo on wysusza strasznie... Co by tu jeszcze wyprbować??? Może bephanten... Trzeba sie zaopatrzyć...
Szkrabek - wspłczuje że synuś na cycu wisi. Moja też często je i ma bardzo płytki sen, wiec wiem co to znaczy nieogarnieta chałupa... I u mnie brak obiadu, bo mąż do 19 w pracy... I na siku czy cos grubszego czasem ciezko wyjsć... Ech...
Ja dziś miałam załamanie i dałam Laurze mm... Ona w sobote, w nocy z sb na nd, w niedzielę miała bardzo słaby sen. Ciągle sie przeciagała, oczy otwierala, pokwękiwała, dużo w ogóle nie spała, tylko rece i lulanie...Dobrze, ze męża miałam w domu. No i dziś w nocy meksyk. Wczoraj na wieczór kapiel, później karmienie, lulanie i o 21 z kawałkiem usnęla. Wiec chwila, żeby odsapnąć, później prasowanie jej rzeczy i sie położyłam na pół godzinki. Laura obudziła się o 00.30, wiec pielucha, karmienie. lulanie i... tak ją lulaliśmy z mężem na zmianę do 7.30 rano!!!!!! Mąż oczy zamknal moze na pól godziny, ja na godzine. A Laura zasypiała na rekach na 10 minut i pobudka, płacz i oczy jak pieć złotych. Normalnie meksyk. Co chwile szukała cyca, ale jak przystawiałam to nie chciała. Poddalismy sie o 7.30. Dalismy mm.... Wypiła troche mm, lulanie i dalej placz. O 8.10 dopiła więcej mm i lulanie do 8.40 i padła... Spała do 13.20.... No co jej było ja się pytam???? Takie sytuacje mnie wykańczaja nie tylko fizyvcznie... Jak mąz wychodził do pracy, to mu mówię "zabierz dziecko" :/ Ech, taka matka ze mnie....