Dziewczyny miałam nadzieję, że dołączę do Was. Wg OM termin miałam mieć na 15.12.2015, ale niestety nie udało się. ..Jednak czytam Was dalej, tak z ciekawości
. Kasia i Milena strasznie smutne to wszystko, ale dacie radę. Ja jestem już po zabiegu.w szpitalu byłam 2 dni. Sam zabieg... zależy od człowieka, mnie bolalo a koleżanka, która miała zabieg miesiąc wcześniej , w tym samym szpitalu mówi, że dla niej to było nieprzyjemne. Nie bolało ją wcale. Szybko wróciłam do pracy, żeby nie siedzieć w domu i nie rozmyślać. Teraz czekam na @ i wizytę kontrolną i zobaczymy co powie dr. Trzymam kciuki za Was i za dziewczyny, którym się udało aby do grudnia obyło się bez stresów.
Dziewczyny bardzo współczuję przez wzgląd na to co teraz przeżywacie, ale póki nie ma krwawienia to może jest nadzieja.... Aż mnie coś w sercu zakuło jak zaczęłam czytać wasze dzisiejsze posty. Wierzę, że cokolwiek się stanie to dacie radę i weźmiecie się w garść tak szybko jak tylko się da.


nie wiem co to jest, ale czuję się fatalnie, jeszcze w głowie mi się kręci na maksa... jak wstaję z pozycji siedząco-leżącej mam ciemno przed oczami... nie wiem co się dzieje i zaczyna mnie to stresować...a wizyta u ginki dopiero za tydzień...