Hej hej
czytam Was, ale brak mi sił na regularne pisanie... Źle się czuję przez te upały, trudno mi się oddycha i tylko bym spała. Powinnam coś posprzątać, ale to ponad moje siły:/ pocieszam się, że jutro już ma być chłodniej, więc dzisiejszy dzień muszę jeszcze jakoś przetrwać.
Kurde, ja nic jeszcze nie kupiłam dla dzidziusia. Czekam na ciuszki od kuzynki, ale może nawet miesiąc jeszcze poczekam, a wcześniej nic nie chcę kupować, żeby się nie powtórzyło. Może jak się ochłodzi, to się w końcu za to zabiorę i chociaż wózek jakiś konkretny wybiorę i zamówimy. Myślałam o xlanderze, ale nie wiem jeszcze, który konkretnie.
Co do kasy, to ja od stycznia nie pracuję, mamy tylko pieniądze męża, ale póki co nie jest źle, na szczęście. Mam zamiar jeszcze tak nie pracować mniej więcej przez 2 lata, kasy starczyć musi i tyle.
Mąż ma urlop, siedzimy w domu, tzn. on ciągle coś tam grzebie, teraz np. przykręca kontakty w łazience do góry, jeszcze nie wykończonej, a ja leżę. Masakra. Dawid znów u babci
Słabo mi i duszno, idę napić się wody i kładę się pod wiatrakiem

miłego dnia!