avocado - jednak trzeba byc bezczelnym i samemu o miejsca walczyć.. greenpeace usmiałam się
mama kangura - przykro mi z powodu babci. jak umiera babcia to gaśnie jakiś taki płomyczek. babcia zawsze kojarzy sie z taką ogromną miłosćia bezinteresowną. zawsze mi się kojarzy z przysłowiem "BÓG NIE MÓGŁ BYĆ WSZĘDZIE WIEC ZESŁAŁA BABCIE".
ja już w domu czekam na moją rodzinkę, mialam zabieg , okropieństwo , lekarz powiedzial ze tyle co się namęcze to moje, i nic prócz czyszczenia tego, on sam w trakcie ciąży zrobić nie może.. trzeba donosić ciąze i zająć się "BARTKIEM" po porodzie. <dobrze ze tylko(aż) zostało niewiele>. powiedział że jestem super dzielna i ze w takim stanie nawet nie pisnełam , i ze jestem odporna na ból dość, bo mówił ze jak mial ine kobiety z czymś takim to nie chciały zabiegu.. lekarz bardzo mnie wspierał, mówił "weż głęboki oddech" "już kończymy" , "jeszcze troszeczke" , niby takie słowa , ale jednak z ust lekarza dodanie troche otuchy działa cuda. Dzidziuś z samego rana kopie i zasówa w brzuchu chyba trochę się tez nadenerwował.. dostałam już L4 do 16wrzesnia z kodem 1 czyli mam leżęć. a na kolejną wizytę czy się dobrze goi lub na ewentualną "poprawkę" zabiegu mam być na 100% w następny poniedzialek. eh eh eh
mój ginekolog ogląda częściej moje krocze niż mój M , mój M widział je jakoś na dzień dziecka

od tamtej pory lekarz zajął rejon

smiejemy się z M , ze dzidziuś ma "wujka" hehe i że go odwiedza xD