confi- rozumiem Cię. My decydujemy się na chrzest w obawie o dziecko... można powiedzieć, że trochę stchórzymy przed zamganiem się z nietolerancją ...ale cóż... już decyzję podjeliśmy ...
a przypięczętowało ją to, że zauważyłam, że osoby które nie miały chrztu potem mają pretensję o to do swoich rodziców... i potem popadają w skrajność...co niedziela do kościoła...w tygodniu wspólnota, jedyni przyjaciele to z chóru kościelnego, wakacje w zakonach, radio to tylko jezus...lub maryja ...a jedyny gość w domu to tylko ksiądz po kolędzie ....
naprawdę mam takich zanajomych !!!