czesc dziewczyny!
a moj pierwszy cudowny porod to tez cesarka,ktora chwale i bede chwalic do konca zycia1!!nie wiem od czego to zalezy ,czy od lekarzy, czy od ciala,czy od wycierpianego czasu

najpierw mnie meczyli caly dzien od 7 rano,bo sam ordynator stwierdzil ze dziecko 3i pol kilo a ja do malych nie naleze,a ze skorczy nie bylo tylko wody odchodzily to pod oksytocynke mnie podlaczyli, tak leciala, mnie zaczelo bolec,coraz bardziej bolec,a rozwarcia zero!!
w koncu zmierzyli cisnienie ,180/130, zagrozenie zycia,cesarka, Bartus urodzil sie za 20:45, mial 4i pol kilo1!!! ordynator mnie potem przepraszal...mial tez zlamany obojczyk bo duzy byl, skorcze go pchaly a rozwarcia nie bylo,wody tez juz byly zielone,ale dostal 10 pkt Abgar, a ja nastepnego dnia o wlasnych silach wstalam do niego i juz go nie oddalam...
wiec ja swoja cesarke chwale,nic nie bolalo nastepnego dnia,nie mialam goraczki, nie ropialo!!
jesli ktos musi miec cesarke to takiej zycze!!!
a ja teraz wolalabym sprobowac naturalnie,dla samej ciekawosci jak to jest kiedy klada Ci dzidziusia na piersi...ale niewiem,zobaczymu jak wyjdzie.
Monika88 ,zdrowka zycze!!! obys jak najszybciej opuscila szpital!!!!