reklama

Mamy majowe 2009

confi
tylko kurcze czym tak naciska:baffled:
główkę ma z prawej strony pod moimi żebrami...
mam wrażenie że chciałaby się odwrócić tylko nie może:-(
a może masz rację...słyszałam ,ze można brzusia masowac tak by pomóc maluszkowi się obrócić
a poza tym poczytaj to
Gdy nie chce się obrócić Rodzina - Ciąża - Ciąża - Rodzina - Polki - Kobieta - Starania o dziecko - Przebieg ciąży - Ciążowe dolegliwości - Poród - Pielęgnacja ciała w ciąży - Zdrowie w ciąży

może coś z tego wykorzystasz by jej pomóc :tak:


Imagination
pogadaj z nim... to nie moga być tylko jego widzimisię...to także jego dziecko a Tobie przyda się ktos bliski w takiej chwili, ja nie mogłabym być sama...
 
reklama
kokoszka- jejku jak czytalam ta twoja opowiesc o cc to az lezki mi polecialy , ta twoja mala jest sliczna,, ja tez juz nie moge sie doczekac kiedy kubusia przytule,, a powiedz mi kochanie bo tez bede miala cc czy jak daja te znieczulenie to bardzo boli??? i po jakim czasie dostalas malutka?? i jeszcze ostatnie pytanko czy musialas lezec po tym znieczuleniu 12 godzin??? i jak twoj brzuszek??? duza blizna??? jak bedziesz miala chwilke odpisz mi rposze na te pytanka:):happy:

mama_bartusia- trzymam kciuki oby wszytsko szybko i dobrze sie skonczylo:):happy:
 

Imagination
pogadaj z nim... to nie moga być tylko jego widzimisię...to także jego dziecko a Tobie przyda się ktos bliski w takiej chwili, ja nie mogłabym być sama...
Pogadam... Tylko, jak mówię, nie wiem kiedy będę rodzić i jakim 'sposobem', więc może albo nie zdążyć,albo nie mieć możliwości...
Bardzo bym chciała trafić na położną - mamę przyjaciółki - by mi odbierała poród... Byłaby choć jedna przyjazna duszyczka, jeśli nie T.:tak:

Zmykam już na to wyrko:sorry:
 
Kokoszka śliczna ta Twoja dziewczynka taka czarnulka super!!!!

Biedna ta Mama_Bartusia wiem co to znaczy tyle leżeć w szpitalu masakra nic przyjemnego...

Moją koleżankę dziś wzięli pod kroplówe dostała jedną i już czuje skurcze heh ale jej zazdroszczę pewnie dziś albo jutro urodzi :)
 
Pogadam... Tylko, jak mówię, nie wiem kiedy będę rodzić i jakim 'sposobem', więc może albo nie zdążyć,albo nie mieć możliwości...
Bardzo bym chciała trafić na położną - mamę przyjaciółki - by mi odbierała poród... Byłaby choć jedna przyjazna duszyczka, jeśli nie T.:tak:

Zmykam już na to wyrko:sorry:
Zmykaj, zmykaj , trzymam kciuki bys rodziła w dobrej atmosferze...a najlepiej z T ;-)
 
Dziewczyny , ja ostatnio sie dowiedziałam jak urodziła moja znajoma.W sumie to dwa miesiące jak urodziła a ja dopiero sie zgadałam z koleżanką bo z tą o której historia to kontaktu juz nie mam.
Więc , dziewczyna miała termin na połowe lutego,po tygodniu jak minął termin znów słynne badanie z OK u położnej (a dodam że mamy tą samą przychodnie), i kazali czekać na samoistny rozwój a póżniej może wywołają.W dzień następnej wizyty mówiła położnej że sie żle czuje, a ponieważ nie badają więc odesłali ją po zbadaniu ciśnienia do domu.
Dziewczyna nie zna angielskiego (na wizyty chodziła z tłumaczką) chodziła w tym domu i czekała na męza aż z pracy przyjdzie a że juz coś ją brało więc zadzwoniła do męża a ten kazał siedzieć na tylku a sam po pogotowie zadzwonił.
Pogotowie przyjechało po niespełna 10 min gdy ona miała już pełne rozwarcie i tylko pielęgniarz zdążył dobiedz do łazienki i odebrać poród.Niestety bardzo popękała bo zaczęła zawcześnie przeć ale już czuje sie dobrze.:eek:
Dosłownie mnie trzęsie do tej pory,co jak co ale znajoma osoba i ta sama położna i sposób obchodzenia sie ......:zawstydzona/y:to już takie realne.Poprostu mam doła , dobrze że dziecko zdrowo sie urodziło - a ja chce do Polski sie teleportować:wściekła/y:,zabierzcie mnie z tego wariatkowa:zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:.
Mam nadzieje że żadnej z was nie wystraszyłam, macie naprawde dobrą opieke więc sie cieszcie:-(.
Spadam z małym do peczkola:sorry:
 
Witajcie :-) ale mnie to słońce rozleniwia.
Ja dziś miałam USG ostatnie już:-( Z Zosią wszystko dobrze po Tatusiu długa i chuda:-D 2600 waży - w zasadzie to dobrze bo przez cukrzyce bałam się ze kolosik będzie.
Jeszcze wieczorem do gin. w zasadzie nie chce mi się isc bo czuje sie wyśmienicie i wiem ze z Małą ok - no ale wymaz trzeba zrobić.
Confi ja po przeprowadzce z Bytomia do Gdańska płakałam przez 3 lata tak mi było źle, znajomi tez odpuscili.......przeszło jak poznałam nowych fajnych ludzi w pracy i na studiach.....no i lepiej mi z rodziną męża niż z własną.
 
Helo...

Wstalam! Matko Bosko, jak mnie sie spac chcialo i jak mi tego trzeba bylo....

Co do T imagination, to u mnie bylo podobnie. Moj mezulek tez "nie, nie, nie...". Ustalilismy, ze nie bedzie w momencie kiedy bedzie sie krew lala, ze ja chce tylko, zeby byl przez ta pierwsza faze. Przeciez tak naprawde nie wiadomo ile to bedzie trwalo. Moze byc rach ciach! A moze byc i caly dzien! Dlatego tez ja mezowi powiedzialam, ze nie urodze jak go nie bedzie!:laugh2: Poza tym wcale, a wcale nie chce byc sama! A nikogo poza moim mezem nie mam, zeby tam wziasc!:sorry:
Oczywiscie nie wykluczam sytuacji takowej, gdzie bede darla ryja i bede kazala mu spier.... na ksiezyc :-D, ale mysle, ze wtedy on zrozumie.

W zasadzie to tata mnie obudzil... Wszedl i pierwsze pytanie "Spisz?" "To co chora jestes?" Chcialam go troche oszukac, ze nie. No, ale jak zaskrzypialam tak juz sie nie dalo powiedziec, ze "Nie!" Pootwieral mi okna i popatrzyl na pudlo od lozeczka, a za jego plecami lozeczko....:happy: No to popodziwial lozeczko, powiedzial, ze ladne. No i tak pokazujac palcem na sciane zaraz nad lozeczkiem: "Cos tu musicie wymyslec i przykleic, bo bedzie sciane wyjadac, jak Ty!" :baffled::eek: O tak wygladala moja mina.... Nie wiedzialam, ze jadlam sciane :-) No i potem powiedzial, ze ustawienie jest nie teges... Bo dziecko bedzie glowa krecic za siebie patrzec. Hiehie.... Troskliwy dziadzio :laugh2: Aczkolwiek to jest juz druga taka opinia, zaraz po opinii mezusia. Moze cos w tym jest....
 
reklama
Przeczytalam tego linka, co dala Confi, o przekrecaniu sie dzieci... Normalnie nawet nie chce myslec, ze jak Julka sie nie przekreci to beda mi kazali rodzic SN :-(

ZEBY SIE PRZEKRECILA!

A i jeszcze mi sie przypomnialo. Nina polozna jeszcz mowila mi, ze to, ze mnie boli jakos dziwnie, to moze byc wina tego, ze dziecko uciska jakis nerw. Powiedziala, ze wtedy boli w sumie nie tu gdzie wydawaloby sie, ale jest to wina tego, ze jest dziecko nisko i juz na cos tam naciska.... W zasadzie u mnie bylo identycznie jak piszesz, a Julka tez ma glowe u gory. Moze gdzies tam kopytka sobie nasze bobasy wypychaja i depcza po nerwach ;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry