katarzynak ogromne gratulacje.
Witam po długiej nieobecności.
Mały urodził sie 29.05 a my do domu wróciliśmy dopiero w czwartek, bo wdała sie infekcja pępuszka. Skuli mi strasznie dzieciątko, całą jescze główkę ma siną od igieł i obydwie rączki. Tyle co ja w tym szpitalu łez wylałam to moje.
Na szczęście wszystko jest juz w porządku i z małym i ze mną.
Porod tez miałam niespecjalny. Po 8 godz. od dostania oxydocyny,6,5 godz. b. bolesnych skurczy ,małemu tetno zaczeło spadać i musieli mi zrobić cesarkę za co dziękowałam , bo jak patrzyłam na wykres i widziąłam jak małemu tetno spadło do 80 łzy same ciekły mi po polikach. jeden lekarz wezwany przez położne zbagatelizował to, powiedział że "może urodzi!!!"dopiero mój M poszedł po mojego lekarza i ten jak zobaczył w jakim ja jestem stanie(przez 2 godz. leżałam pod tlenem)i że z małym też jest cieżko od razu zadecydował że będzie cc.
Boże, jaka ja mu jestem wdzieczna, bo nie wiadomo jak by się to wszytsko skończyło.
Sama cc nie był straszna, dostałam znieczulenie w kręgosłup i leżałam sobie już spokojnie. Najgorsze było samo podanie znieczulenia, bo ja miałam juz skurcze co minutę, kazali mi się wtedy skulić, a ja nie mogłam w jednej pozycji wyleżaec, bo bole były naprawde silne. W końcu po którymś tak juz skurczu, anestez. udalo sie wkuć i to było takie przyjemne. Po minucie juz nie czułam bólu, lezala i czekałam tylko na dzieciątko.
Następne 2 dni dochodziłam do siebie, troche mnie brzuchol bolał, ale powiem wam że to nic w porównaniu z bólami porodowymi!!!!!
No i jak juz ze mna było wszystko oki i mogłam wychodzic do domu to małego zarazili infekcją.
Na szczeście juz cały ten szpital mamy za sobą.
Dziś byliśmy pierwszy raz u pediatry, maly pięknie przybiera na wadze. Doskierają mu tylko ropiejące oczka, ale dostał kropelki do oczek i mam nadzieje że mu niedługo przejdzie.
Patusia- ja podobnie jak tsarina podaje małemu wit. K od 8 doby, potem dopiero dołącze wit. D