Witam sie dzis poraz drugi...
Chcialam jeszcze raz przeprosic ze nic nie pisalam od piatku....tak jak pisalam na *******....zlapal mnie lekki dolek w piatek...wszystko mie zaczelo przerastac....poprostu za duzo tego jak na jeden raz na mnie sie zwalilo no i niestety juz w sobote wiecvzorem nie dalam sobie ze soba rady...tylko placz i placz po katach....no i w poniedziale wyladowalam u lekarza po srodki uspokajajace i cos na depresje...dostalam jakies ziolowe......
Maz niestety nie byl w pracy przez dwa dni bo nie dalam rady opiekowac sie dziewczynkami...nie wiem tak naprawde co sie ze mna dzialo w niedziele i poniedzialek...wczoraj juz bylo troszke lepiej no a dzis juz mi wrocil humor i sily do dalszej opieki nad moim skarbami.....
Niestety przez ten czas tez wykrzyczalam wiele razy do meza ze po co mi to bylo....:-

-

no:


...wyrodna matka ze mnie....
A jesli chodzi o moje sloneczka to wyniki wrocily negatywne....brak jakich kolwiek bakteri, badania krwi i moczu tez w porzadku, takze lekarz powiedzial zeby sie nie martwic bo to jednak nie dokonca rozwiniety uklad pokarmowy....
A i od niedzieli dziewczyny nie zwymiotowaly ani razu i nawet nie prowokowaly wymiotow..kupki tez juz sa czesciej brazowe choc zielone nadal sie zdarzaja....
Mam zalecenie nie podawac narazie pokarmow z grudkami i jedzonko ktore podaje dziewczynom ma miec konsystencje raczej polplynna a to po to zeby nie mialy okazji do prowokacji wymiotow......narazie sie sprawdza.....
Dziewczynki sa kochane...wiecie ze przez ten czas kiedy mama "stracila glowe" byly bardzo gtrzeczne....caly czas usmiechniete od ucha do ucha.....

Nic nie pisalam bo nie chcialam zebyscie pomyslaly ze jakas idiotka ze mnie.....ze zalamuje sie przy byle okazji.....




.....ale tym razem poprostu nie dalam sobie z tym wszystkim rady.....
No dobra...teraz musze Was troszke poczytac i zaraz cos popisze...widze ze tematy kulinarne na topie.....

...my wlasnie z mezem ( ma wolne) opalaszowalismy angielskie " fish and chips with mash pea" pychooootka.....