reklama

Mamy majowe 2009

Ja też słyszałam o pandze. Podobno są hodowane w bardzo złych warunkach. \

Mmatysia tyle rybek już Fifiemu zaserwowałaś? Ja Nataszy dopiero dziś dałam pierwszy raz słoiczek z rybką. Kupka bła, że ho ho!
 
reklama
Coś znalazłam:
Panga, którą w coraz większych ilościach sprowadza się do Europy pochodzi z [ame="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wietnam"]Wietnamu, [/ame]a dokładnie z Mekongu. Jeśli żyje w stanie naturalnym, samice rok w rok płyną w górę rzeki, aby tam złożyć ikrę. Niestety, ta "góra rzeki" leży poza granicami Wietnamu, więc z ekonomicznego punktu widzenia, to dla Wietnamczyków cios. Dlatego zakładają masowo sztuczne hodowle - na mniejszą skalę (interesy rodzinne) lub na większą (hodowle i przetwórnie zatrudniają tysiące osób, a będą jeszcze większe). Aby zmusić ryby do rozmnażania w zamknięciu, samicom robi się zastrzyk hormonalny. Używa się do tego importowanych z Chin fiolek zawierających hormon pobierany z moczu kobiet w zaawansowanej ciąży - hormon, który u ludzi wyzwala akcję porodową. Umieszczone w niewielkich basenach pangi rosną w potwornym ścisku - wyglądało to tak, jakby w zamkniętych basenach było więcej ryb niż wody. Podobno żaden inny gatunek nie wytrzymałby takiej koncentracji.
Aby w ciągu 6 miesięcy ryby zyskiwały 1,5 kg mięsa karmi się je specjalnymi granulkami - składa się na nie mączka rybna (importowana z Peru), witaminy, ekstrakt soi i manioku. Podrośnięte ryby łowi się ręcznie, przekłada do ażurowych koszy i na małych motorkach, jak tylko szybko się da, przewozi na stateczki ze zbiornikami wody, skąd ryby płyną, już nie o własnych siłach, do przetwórni. Dalej następuje standardowa droga - filetowanie, mrożenie, pakowanie, transport do Europy.

Póki co, UE nie zakwestionowała metod hodowli. Szacuje się, że w przyszłym roku import pangi wzrośnie dwukrotnie. Naszym rodzimym rybom, takim jak np. dorsz, grozi wyginięcie (zostały przełowione, lub są łowione niewłaściwymi sieciami, które zgarniają też małe osobniki, a nie powinny), a więc ich ceny rosną. Już Wietnamczyków w tym głowa, abyśmy pangi mieli pod dostatkiem.

Z uwagi na informacje dotyczące sposobu hodowli pangi, nie polecamy podawania ww ryby dzieciom oraz kobietom w ciąży.
 
Ja też słyszałam o pandze. Podobno są hodowane w bardzo złych warunkach. \

Mmatysia tyle rybek już Fifiemu zaserwowałaś? Ja Nataszy dopiero dziś dałam pierwszy raz słoiczek z rybką. Kupka bła, że ho ho!
Tak Filip uwielbia ryby a mój tatko jest wędkarzem.Dorsza mieliśmy prosto z Norwegii:-) własnoręcznie złapanego przez dziadzia.

Nie wiem jak klub ale ja pije winko;-)
 
Ostatnia edycja:
Joleńko - biedactwo Nasze Kochane - i Twój M i monika mają 100% racje - zresztą każda z mam mogłaby Ci hołdy składać!!! Ty naprawdę bardzo długo dzielnie się trzymałaś... A te wymioty pewnie przy pojedynczych dzieciaczkach zbiłyby nie jedną mamę z równowagi:-(:-(:-(.
Cieszę się, że już wszystko w porządku i, że wyniki Dziewczynek są dobre. Buziaki Kochana :**************************************

Moje Kochane Kreweciary - jak ja Wam dziękuje:tak::-):-):-)!!! Właśnie szukałam jakiś dobrych przepisów - bo sama tylko raz robiłam...ale jakoś mi nie podeszło, dlatego wolałam pójść na gotowce:sorry:

Ja pangi już od dawna nie jem - właśnie słyszałam już przed ciążą o produkcji tych rybek...i mnie odrzuciło
 
Woow Mamamatysia, Filipek tyle rybek juz jadl:szok: jak mozesz napisz jak mu je przygotowywujesz,chodzi mi o to czy dusisz,czy gotujesz a moze jeszcze inaczej?
Rybki uwielbiam,hmm ale pangi chyba juz nie zjem:no:

Marzenko,ja pije winko:-)
 
reklama
No w końcu ktoś pijący. Ja tradycyjnie piwo. Ale chipsów już nie jem:no:

A pangi ja też nie kupuję, ale moja teściowa jest nią zachwycona i czasami robi. No więc jem... Ale to już długo nie potrwa:no: Czasmi bym jej coś powiedziała, ale ona wszystko robi tak jej córeczka i nic innego do niej nie dociera... Więc już siedze cicho i nic nie doradzam..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry