reklama

Mamy majowe 2009

witajcie poniedziałkowo :-)

Madziu - rzeczywiście - za dużo złego przyczepiło się Was, do Kamilka...:-( jak czytam Twoje posty - myślę też o Mmatysi i Mamstud - kurcze... Wasze dzieciaczki są z jednego dnia, i żadnego z nich choróbska nie oszczędzają - przez co i Wy jesteście na skraju zmęczenia i troski. Bardzo mocno współczuję, wspieram i przytulam

Co do zapalenia - fakt - odporność Kamilek ma obniżoną, do tego przez ostatnie dni ta wysoka temperatura - kurcze aż jestem ciekawa co na ten temat powie lekarz - może to jakieś ostre wyżynanie się ząbków - no nie wiem.
Kochana raz jeszcze napiszę - przytulam Cię bardzo mocno - właśnie zaparzam kawkę (w tym jedną mocną dla Ciebie, no i mam pyszne ciasto mojej mamy) - chodź powspieramy się obie.:happy:

a co do Mmatysi - Kochana - a gdzie Ty się podziewasz??? Proszę skrobnąć kilka słów co u Was... bo się martwię.


Martuś - hmmm - mnie też by "przybiło" poranne wstawanie po tak dłuuuuugiej przerwie "laby". Ale na pocieszenie napiszę Ci - że za kilka dni będzie to już normalką . No i... zawsze możesz po wyprawieniu Mikołajka wskoczyć z powrotem do łóżka;-):-D


Kasiu - u nas też wczoraj było słonecznie, ale... doszłam do wniosku, że do stałego wyposażenia wózka dodam rękawiczki, bo pomimo, że ostatnie dni były słoneczne, to jakoś tak szybko robiło się mroźno.
Wczoraj w trójeczkę obeszliśmy większość placów zabaw w moim mieście - Jaga ma fioła na punkcie zjeżdżalni - normalnie "ziiiii" - i koniec!:-D:-D:-D Dobrze, że wzięłam jej gorącą zupkę do opakowania termo - dzięki temu mogłam ją rozgrzać:happy:
 
reklama
Aguś przyłączam się do kawusi a ciasto mmm wyobrażam sobie jakie pyszne chyba pójdę sobie kupić mam ochotę na słodkości :P
Masz racje te nasze dzieciaczki z 2 coś chorowite ech... Fakt jest taki ze podać antybiotyk dziecku to tragedia tu wyleczy a za to masz kilka innych chorób
Doktorka mówi że miał ranki na dziąsłach, osłabiony, odporność nie taka wziął coś brudnego do buzi i koniec, zainfekował rany rozwinął się stan zapalny przeniósł na gardło i dziąsła. Powiedziała że tak na prawdę 3 miesiące powinien się kurować po antybiotyku
 
Madziu - hmmm... no więc to zapalenie było pewnikiem - bo weź upilnuj dziecko żeby niczego nie brało do rączek czy buzi...:no: Nie da się utrzymać sterylności przy naszych dzieciaczkach:-(.
Ale ta 3 mięsieczna kuracja - straszne!!!


Leć po coś słodkiego - najlepiej jakaś kremówka, pączek, eklerek, itp. Mi zawsze coś słodkiego pomaga "odlecieć" na jakiś czas od problemów - i tego Ci zyczę... a jakby jeszcze to coś pysznego miało jakieś magiczne właściwości, i po jej zjedzeniu wszystko co złe znikłoby precz... mhmmm - to by było coś - PRÓBUJ :tak::-)

No i wielkie gratulacje z okazji napisania 1000 posta!!!:-):-):-)
 
ech, czesć

Madziu trzymaj się dzielnie. Chcialabym żeby po pierwsze Kamilek nie tylko był już zdrowy, ale i silny. Wiadomo teraz ta pogoda będzie/jest chorobowa, oby Kamilek szybko znow byl silny. Ech ta odporoność... masakra.

Ależ mi się dzis nie chciało wstawać!! matko, tak dobrze mis ię spało. no i oczywiście jak już ja musiałam wstać, to Maja oczywiście spała jak suseł!!!sama ją obudziłam o 8:30!!
Mikołaj juz w szkole. Ja z Mają. I wiecie co, smutno mi. :-( wiadomo że teraz będzie trochę lżej bo Mikołaj w szkole, ale jakoś się przyzwyczaiłam że dzieci są w domu, że rejwach i zamieszanie na okrągło. A tu tak pusto i cicho. I Maja się nudzi! nawet sobie nie zdawalam sprawy jak oni zawsze razem się bawią! i to szczególnie rano właśnie. ech.....
A wogóle to Maja rano taki sajgon zrobila, tak bardzo chciała iść z Mikolajem, wziela sobie jego teczkę z zeszłego roku i w piżamie wyleciała za nim na dwór, tak mi jej było skzoda żę szybko ją ogarnelam i poszła z nami, mówię wam jak to słodko wyglądało!.


u nas ciepło, ale też pada. pogoda na łóżko , kakao, i ciastka!!
 
melduje się :tak::tak:
i po wakacjach - nastąpił szary powrót do rzeczywistości :-(:-( buuu
a jutro - wyjątkowo - ide do pracy, więc mój tydzień pracy będzie dłuższy, niestety...

kochane więcej popiszę wam zapewne wieczorkiem, bo młody grandzi że szok :szok: znowu czeka nas praca pt: "ustawianie młodego do pionu" :baffled: (drugi raz w tym roku :sorry2:), niestety babcie i ciotuchy tak go rozpieszczały że Marcel na wszystko co mu się nie pozwoli reaguje histerią i krokodylimi łzami :crazy::crazy: więc trzeba go troszkę wziąć w obroty ;-):-D

strasznie mi Was brakuje, już żałuję na samą myśl że tyle fajnych i ciekawych tematów mnie ominęło :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:



Młody poszedł na drzemkę, więc chwilkę dla siebie ;-)
Cały pobyt w Pl minął tak szybko że szok :szok: żal było wracać :-( nie obyło się bez przygód :sorry2:
Lecąc do Pl spóźniliśmy się na samolot :zawstydzona/y::sorry2::baffled::wściekła/y: musieliśmy szybko bukować następny lot (nie powiem ile nas to kasy kosztowało :crazy:) i w sumie lądowaliśmy w Krakowie - Tsarina pozdrawiam;-). Ech gdybym wiedziała że to się tak skończy to swój pobyt w Krakowie zaplanowałabym na troszkę więcej dni, przynajmniej odwiedziłabym moje ulubione miejsca..
Ciocia która miała po nas przyjechać z wrażenia zapisała sobie złą godzinę naszego przylotu (dwie godziny później niż powinien być samolot)..nikt na nas na lotnisku nie czekał...mało tego - zawiesił się jej telefon (sama jechała po nas) i nie można było się do niej dodzwonić (pojawiał się komunikat jakoby ma wyłączony telefon). Ja oczywiście od razu czarne myśli w głowie (że wypadek i takie tam..), chodzę i rycze jak głupia bo nie przedarowałabym sobie gdyby się jej coś stało.. ech no mówię wam masakra :sorry2: nie życzę nikomu takich przeżyć:no: jak ją zobaczyłam na parkingu to z radości myślałam że skrzydeł dostanę i do niej dolecę, a potem druga myśl to że strzaskam jej pysk na kwaśne jabłko za ten badziewny telefon który ma :nerd:

a w drodze powrotnej to - jak zapewne oglądałyście tv - wracałam tego dnia gdy loty z Warszawy zostały częściowo przeniesione na Łódź... nie powiem co się działo na lotnisku :baffled::crazy::crazy:

szkoda że w ostatnim tygodniu mojego pobytu zmieniła się pogoda :-( niestety pokrzyżowało mi to wiele planów (odwiedzenia kilku znajomych, beztroskiego buszowania po sklepach...).

Marcel przez wychodzące zęby dostał gorączki (na szczęście obyło się bez podania leków) i biegunki :zawstydzona/y:

no dobra to koniec smędzenia o mnie :-p bo mogłabym pisać i pisać :-D lecę poczytać co tam u Was się wydarzyło :tak:
 
Ostatnia edycja:
Witam.
Barmanka powróciła Witamy:tak:oj miałaś ty przygody z tymi lotniskami:baffled:.A Marcel szybko się przestawi troszkę Twojego zaparcia i będzie ok;-).
Martuś miałam to samo pierwszego dnia z Filipem,próbował Wiktorię przekupić, aby się zamienili,on jej dał wyżuty chlebek a chciał worek na buty:-Di oczywiście płacz przy wychodzeniu....ale już po kilku dniach macha jej:tak:.
Madzia gratuluję 1000:-).
 
Witam, jak ja bardzo żałuje że mam ostatnio tak mało czasu aby zaglądać częściej :-( Cały czas jest coś do zrobienia, a Wiciu nie należy do dzieci które umilają mi obowiązki :-D:-D:-D Ciągle musi być na pierwszym miejscu, i tylko nim się trzeba zajmować .... poczytałam po łebkach co tam u Was ale nie dam rady odpisać ... no i właśnie się obudził i już wyje ..... grrrrr.Trzymajcie kciuki bo idę dziś z mały na kontrolę do chirurga, dziś się okaże czy będzie potrzebna operacja...... Miłego dnia życzę :-):-):-)

Madziu dużo zdrówka dla Kamilka życzę, aby opuściły go już te choróbska .....
 
Hej dziewczyny:-)

M&m,s...wytrwałości w porannym wstawaniu:tak: Powodzenia w szkole dla Mikołaja:-)

M@dzi@...strasznie mi przykro że musicie przechodzić te wszystkie choróbska:no: Zdrówka dla Kamilka:-)

Barmanko...Witaj znów:-)
Ochhh...przeżyc nie zazdroszczę:no:

Owco...kciuki zaciśnięte:-)

Dziewczyny a ja mam pytanie...dlaczego zniknął ten post z linkiem o głosowaniu na tą dziewczynę Anię:sorry2:
 
reklama
A ja próbuje was od rana nadrobic i dosłownie cały czas mi cos przerywa:/ cóz taka praca... no ale nic poczytałam troche jeszcze sporo mi zostało i wybaczcie ze pisze tylko wybiórczo, ale przez sajgon w pracy zapominam co czytałam:/.

madzia dzieci choruja i nic na to nie poradzisz, jedni maja szczescie i maja super zdrowe dzieciaczki a inni sa skazani na ciagłe chodzenie po lekarzach, wiem cos o tym bo muj Kacper ma reflux nerki a o tego wiecznie łapie jakies przeziebienie, a to begunka a to znowu cos... Choroby dzieci wyczerpują ale trzeba ten okres przetrwać nic nie zrobimy.

aga masz super przyjaciólke nie pogada... wsyzlas na tym interesie jeka nie wiem:/ Ale tak to jest jak sie prosi kogos o pomoc eh...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry