reklama

Mamy majowe 2009

Ale jestem wściekła spalił mi się robot kuchenny :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: obrałam całą górę ziemniaków na placki :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: idę teraz trzeć to ręcznie grrrrrrr.......

bohaciefka gratuluję super sie udało z psiakiem i w zamian te lekcję konne, super córcia pewnie się ucieszyła i może tak bardzo nie przeżyje straty psiaka

Zmykam kochane może uda mi się zajrzeć później, idę trzeć ziemniaki ..... :wściekła/y:
 
reklama
ja też nie jestem typem matki polki bo już nie raz miałam chęć ,,podusić ,,moje dzieci. Jednak nie wyobrażam sobie żeby ich nie było

nie wiecie co się dzieje z Niną 2003?Malinka TEZ MIAŁA PISAĆ I CO?

mam takie same odczucia. ale mimo wszystko na dzień dzisiejszy jestem zdecydowanie na "nie".

a z Niną to miałam się niby spotakać... i nie odzywa się... a Malinak to już w ogóle nas zaniedbała...
acha i zapomniałam Wam wszystkim przekazać pozdrowienia od Martylis!!! w tej chwili niestety nie ma czasu na BB, ale pamięta o nas...
 
Marzenko - dzięki za info o Marcie. Mam nadzieję, że u niej wszystko o.k.?
dziękuję za pozdrowienia, muaaaa :*

Tobie życzę udanej wizytacji - co była po Twojej myśli.


Owco - skąd ja to znam - złośliwość rzeczy martwych... Współczuję tego tarcia...ale powiem Ci, że ja np. lubię placki z tartych na grubych oczkach ziemniaków, a do tego sos a'la węgiersko-chiński (mieszanka chińska + sos pomidorowy + ostre przyprawy), no i na wierzch łycha śmietanki.
Także nie poddawaj się.


Bohaciefko - szkoda psiaka, ale skoro taki szkudny, to nie ma co... Lepiej i dla niej i dla Was oddać ją w dobre ręce. Super wyszła ta zamiana - już widzę uchachaną Gabę trzymającą konika w ryzach.


U nas dzisiaj wietrznie-słonecznie...więc na spacerek wyjdę dopiero po 16:00 - teraz mi się zwyczajnie nie chce. Jagoda jeszcze biega, wiec zaraz trzeba bedzie ją uspać... no i biorę się za porządki i szykowanie drugiego dania.
Póki co żegnam się z Wami - zajrzę później.
 
witam po wizycie u lekarza nic nowego mamy nowe smarowidlo do buzi zobaczymy wzielam urlop bo wszyscy sa chorzy moja mama i siostra sorki ze tak krotko ale nie mam jak pisac przy kamisiu
 
Magda, jak zrobisz placki to wstaw chociaż ich fotkę do polizania:-D

Bohaciefko,czy ta Wasza sunia jest aż tak szkudna ,że trzeba ją oddać.:sorry2:

Madziu,biedny ten Twój Kamiś:no:
 
Ostatnia edycja:
Witam mamusie:-)
Aga km-ech no to chyba faktycznie jakieś fatum,ale mam nadzieje że szybko miną kłopoty i troski:tak:a ja też wczoraj się cieszyłam że skocze z kumpelką do miejscowej pizzeri a dziś napisała że jej nie bardzo pasuje .Jaa to ostatnio mam jakiegoś pecha co się umówie z kumpelami to niewypali:no:Niby jutro idziemy ale nie ciesze się bo znów zakończy się klapą.A ty kochana to nas nie menczysz!!!!nawet sobie tak nie myśl!Zawsze jak człowiek się otworzy i powie co mu na serduchu leży to potem lżej:tak:Ostatnio to ja wam tu truje :zawstydzona/y:Dziś u nas też bardzo wietrznie przez co odechciało mi się z moją panną wychodzić a generalnie to przyznam się bez bicia że dzis totalnie nic mi sie nie chce:no:jakiś taki dzień senny no i kiepskie samopoczucie.

Owco-oj nie zazdroszcze tego tarcia ziemniaków!ja dziś na obiadek zrobiłam najwyklejszą pomidorówke ,którą bardzo lubie i do tego samo mięsko z indyka.Także z obiadkiem nie musiałam się wysilać m i tak od kilku dni nie je moich obiadków.

Madzia-mam nadzieje że nowe leki poskutkują :tak:a podziwiam za to że znajdujesz dla nas czas!!!bardzo sobie to cenie :tak:kurcze bo takie masz zmartwienie a jesteś!zdrówka życzę coby Kamiś wreszcie biegał zdrowy i roześmiany!

Marzenko-ech to mało przyjemny taki dzień:no:a i. jak stresujący.Jak na jakimś monitoringu ,przyjdą bendą kukać co i jak wierze że chce się mieć to szybko za sobą! a jak Nataszka? jak zareagowała po tych 2mcach bycia z mamą na wychodzenie mamy do pracy?ucałuj aniołka odnas:*

Roxy-trzymam za słowo i czekam aż dziś kukniesz do nas:tak:co Cię tak wczoraj wymenczyło?Nadinka czy sprawy dnia codziennego?Mi Niki wczoraj w nocy dała popalić ,często się budziła i grymasiła popłakiwała.Zapewne dokuczały jej wychodzące ząbki oczne :szok:albo zbyt dużo wrażeń po psotowaniu z dziećmi ,bo jednak było strasznie głośno .Jednak bardziej obstawiam ząbki no i morze mała też wyczówa
zły nastrój mamy.Także jestem nie wyspana,ważne że m się wyspał w pokoju za ścianą:no:

Kasia-fajny ten przepis ,normalnie musze zmałpować;-):tak:może wyjdą mi dobre zrobie w sobote na obiadek:-)a jak tam Fifi?oswoił się z tym że sam jest w domku bez siostry?


Bohaciefko-troszke smutne,że musicie Inez oddać ale jak nie ma innego wyjścia.A jazdy konne i obcowanie z końmi poczęści zrekompensują Gabie brak Inez.

Nic uciekam mały skarb wstał to idziemy się bawić:-)kukne wieczorkiem.


 
Melduję że placki udały się wyśmienicie, nawet bez pomocy robota :-D za to moje paluszki troszkę zdarte od tej tarki :baffled: Dziś siedzimy cały dzień w domu z Wiciem bo bidulek dostał gorączki i zaczyna mu się pogarszać, a już miałam nadzieję że to katarek od zębów :eek:

Aga super pomysł na te placki następnym razem zrobię z takim sosikiem :-)

Madziu oby leki w końcu poskutkowały, a Kamilkowi się poprawiło

Mamo Niki skąd ja to znam że wyjścia z kumpelami nie wypalają, nie martw sie kochana do mnie ponad 3/4 przestało sie odzywać jak Wiciu się urodził, bo niby jak matkę wyciągnąć na papieroska wieczorkiem :eek: tylko nie rozumieją że ja nadal lubię wyjść i się troszkę rozerwać, już nie tak czesto jak kiedyś.... no cóż same kiedyś tego doświadczą może w tedy zrozumieją, a tak na marginesie ta 1/4 sie nie odzywa bo jak sie przyznały zazdroszczą że mam dziecko i męża.... dziwne są niektóre kobitki... co zrobić .... Nie martw sie i nie nastawiaj na pewno Ci sie uda wyjść, ja nadal nie tracę nadzieji :-)

Monika specjalnie dla Ciebie :

placki.jpg
 
Kasia, niestety ale chyba wszyscy "kochamy" nasz kraj za biurokrację, papierkologię i łatwienie czegokolwiek pod tzw stołem :baffled::crazy:

Tsarina, a w Ikea patrzyłaś? może tam znajdziesz sofę o rozmiarach która cię interesuje....

ja na ustawieniach internetu się nie znam, więc niestety ale nie pomogę :sorry2:

AgA i jak wyszedł test u męża? ;-):-D:-D

Monika, no tak zdrowie najważniejsze..rozumiem...Szkoda że na świecie tak się dzieje że człowiek musi rezygnować z pewnych rzeczy :-(

Owca, na katarku u nas nie było. Raz pojawiła się dość wysoka gorączka (ale obyło się bez lekarstw) no i - niestety - tradycyjnie biegunka :baffled:
a za fotki placków ziemniaczanych to powinnam Cię ubić normalnie :wściekła/y::wściekła/y: jęzor mam przy pępku, a ślinę wycieram z podłogi :nerd::nerd:

Bohaciefka, zdrówka dla córeczki :tak: ech chyba zbliżają się te jesienne pluchy :baffled:
doskonale rozumem Cię z decyzją o oddaniu pieska.. dziewczynką na pewno będzie smutno bo się już przyzwyczaiły do psiaka w domu, aczkolwiek cały obowiązek z wyprowadzaniem psiaka na dwór, spacery itp spadł na Ciebie, a dodam że zbliża się zima - szybciej zacznie się robić ciemno i niestety te spacerki nie będą należały do przyjemnych:-(
 
mniam mniam,jutro robię na kolację.:-D
Na obiadek mam zamiar zrobić Kaśkowe gołąbki.

U mnie znowu koleżanki maja starsze dzieci i więcej obowiązków np.szkoła i odrabianie lekcji.Matko ,tylko ja jedna zaszłam w pożną ciąże:sorry2: i mam małe szkrabiki.Ja swoje mogę zabrać wszędzie gdzie tyko chce i kiedy chce a one już nie.

Kasiu, widzę Cię na gg. Fifi już śpi? Ja biore sie za swoje
 
reklama
Aga, przyłączam się do "lania tyłka" - twpjego oczywiście. Za opowiadanie takich głupot!! ostatnia rzecz jaką robisz to męczenie nas, naprawdę chyba ci się nudzi że wymyślasz takie rzeczy!!

Mamo Niki, mam nadzieję że uad się wypad z koleżankami.

Tyle dzieci chorych??!! czy to już "otwarcie sezonu" ? zdrówka dla wszystkich!


Bohaciefko, szkoda że musieliscie oddać pieska. Mam nadzieję że za bardzo się do was nie przyzwyczaił. No i gratuluję udanego wyjścia z tej sytuacji, i tak korzystego rozwiązania. :tak:

Dobrze że ja nie przepadam za plackami ziemniaczanymi, bo inaczej narobiłybyście mi smaku. ;-)
A ja jutro muszę zrobić naleśniki. Nie chce mi się, męczy mnie stanie przy kuchni i machanie patelnią, to nudne, zazwyczaj z godzina się schodzi na smażenie. ech...
ale Mikołaj już mnie tak prosi i prosi, że w końcu trzeba.


Wiecie, co. Maja ma takiego swojego ulubionego misia. Wszędzie go nosi, przytula, karmi, bez przerwy woła "tedi, tedi". No i wczoraj jak się kąpała, ja się zagapiłam a ona tego misia, myk do wanny! miś oczywiście ociekał wodą. A ona w płacz bo chciała misia przytulać! a ja na jej oczach musiałam tego misia zabrać. A ona w taki płacz, ale wiecie nie w taką złość , tylko w taki rozdzierający płacz!!!
no misio poszedł na sznurek - znaczy suszyć się. do rana byl spokój, a rano przez okno, zobaczyła tego misia na sznurku i znowu w płacz!!! no masakra, jak jej wytłumaczyć że misio cały czas mokry?! chodziłam z nią do tego sznurka macać, że mokry, ale ona chciała go zdejmwać i przytulać.
w końcu po południu jak trochę podsechł, to wrzuciłam go do suszarki.
Maja go potem nosiła cał czas ze sobą, i przy obiedzie karmiła go wszystkim (ziemniakami, brokułami, marchewką. :-) ) mówię wam jaki słodziak. :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry