już, już
Kasiu - już opowiadam;-)
Ortopeda orzekł - że WSZYSTKO w porządku. Sam ma małą córeczkę (starszą od naszych majówiątek o 1,5 roku) i poprzytaczał kilka historii z jej życiorysu -także Jagódka jak na 16 miesięczne dziecko bardzo ładnie chodzi:-). Poćwiczył ją troszkę na kozetce, co zakończyło się wielkim płaczem, posprawdzał wszystkie mięśnie i z wielkim uśmiechem nam pomachał, hehehe (Jaga nie chciała mu zrobić papa

)
Oczywiście zapraszał mnie ponownie do gabinetu - jakbym coś niepokojącego zobaczyła, bądź babcia mi coś wkręcała, hehe


Po wyjściu ze szpitala zadzwoniłam do babci (uspokoiłam ją z tym ortopedą, bo tylko w tamtym tyg. 2 razy do mnie dzwoniła, czy byłam już u niego...bo Ona się martwi), co... przyczyniło się do wyslania autka po Nas, czyli zostałyśmy zabrane na wieś.
W sumie bardzo się cieszę, bo... M nie ma, więc jakoś tak ciekawiej spędziłyśmy dzionek;-)

:-). Dostało mi się ostatnich pomidorków spod folii, dużą torbę natki pietruszki i lubczyku (będzie co siekać i zamrażać) i siatkę buraków.
O 19:00 odtransportowano Nas do domku.
Umi - no to ja nie rozumiem, dlaczego ja mam termin złożenia dokumentów do końca listopada. Przybijam "piątkę" za poprzednią nockę. mam nadzieję, że dzisiejsza spokojniej upłynie. W każdym bądź razie mój Dzieć już śpi od prawie godzinki.
Marzenko - no moja przyjaciółka jest zatrudniona na czas określony (do Nowego Roku) - i jest to między nimi tzw. okres próbny. Po Nowym Roku przedszkole ma dostać nowe fundusze - i wtedy otrzymałaby cały etat.
Dziekuję za wszelkie słowa wsparcia w sprawie rzekomej cukrzycy u Jagi. Nie nakręcam się pod tym kierunkiem - żeby było jasne. Zapytam lekarza co na ten temat myśli. Hmmm... może uda się nauczyć Jagę "nie picia nocnego". Zobaczymy. Póki co do 6.10 temat uważam za zamkniety ;-)