Oho... Jakoś puściutko tu. Wczoraj nakrzyczałam na męża, że napewno nie będzie tak, że on po porodzie pojedzie ze swoim tatą i będzie kupował gadżety dla Julki, bo ja też chce! W naszym sklepie można sobie chodzić i odkładać wszystko, a później tylko odebrać, ale ja tak strasznie bym też chciała to wszystko przywozić do domu.
No i wczoraj wymieniałam mu co trzeba napewno kupić, jak powiedziałam nożyczki, szczotka, butelka to sie głupio zaśmiał i zapytał, czy od razu będzie mi potrzebna! Świnia! No nic za grosz mnie nie rozumie i z tego co widze to nic nie ustąpi. Wrr.... Normalnie chyba wybuchne przy następnej takiej rozmowie.
Odciągacz do pokarmu też nie wie co to jest. Pokazałam mu, że musi kupić mi taki, to się zapytał durnie "To nie będziesz piersią karmić?" O MATKO! Chyba urodze ze złości na niego!