słonkoonline - czytam tak o tym twoim konflikcie z M i nie kumam , jakiś nieokiełznany ten twój mężuś jeszcze...musisz sobie go wyszkolić bo na główke ci wejdzie.Więcej aktorstwa kochana że tak powiem ,jak dziewczyny piszą i mają racje ,zacznij się żle czuć ,masz prawo mieć gorsze dni ,masz prawo odpocząć nie musisz być stale cyborgiem dla niego.Ja mojego M biore na cisze ,choć kłucimy się bardzo żadko bo przez 12 lat małżeństwa to może kilka razy ale to przeważnie na temat osób trzecich ,to jedną mam metode - cisza .....milcze jak grób ....

,zamykam paszcze i nie odzywam sie a moge tak kilka dni jakbym ze szkła była i mnie nie widać i nie słychać - mam charakterek

,mój mężu wytrymuje co najwyżej do rana następnego dnia a póżniej sie rozżala że lepiej jakbym nakrzyczała na niego,wyzwała,zrobiła awanture czy coś ale bym sie choć odezwała - on wszystko zniesie ale nie tą cisze ;-)i na wszystko sie zgadza żebym sie tylko odezwała .....

....takie małe przedstawienie a facet ma miękie nogi ze strachu.I pamiętaj ,jak teraz na wszysko masz siły to tak też zostanie a dziecko to już jazda bez trzymanki i sama padniesz na twarz a to też jego dziecko

, więc niedyspozycje w ramach treningu i powodzenia!!!!