Przepraszam was wszystkie za moje słowa, poprostu cała sytuacja mnie strasznie dobija, czuje sie bezradna i to jest najgorsze, dzwonilam do biur pomocy prawnej, powiedzieli ze bez świadków nic nie zdziałam walcząc z tak potęzna firma, jesli chodzi zas o swiadków to moi znajomi powiedzieli ze nie chcą stracić pracy i nic nie poświadcza!!!! Zostaję więc sama zamartwiając sie o wszystko, problemy z pracy przenosza się do domu(choć nie powinny ale jednak)
Codzień zmagam się z problemami które zatruwają mi umysł, czuje sie jakby ktos mi cos wstrzyknąl i teraz konam na nieodwracalną chorobę!!!!
dziecko jest najwazniejsze starałam się o nie 5 lat, jedno już straciłam, oczywiście że nie chce stracić drugiego, było one wyczekiwane i planowane, ale martwie się tym, czy będe miała pieniążki na przywitanie dzidziusia i na zapewnienie rodziny tego co potrzebuje.
Życie tu drogie strasznie, ja najchętniej wróciłabym do Polski, nie trzyma mnie tu nic, oprócz nienawiści do ludzi i całego otoczenia, te stare dmoy-niczym zamczyska, te szare niebo niczym z horroru, wszystko jest nie tak jak powinno, w dodatku jak przysłowie mówi przyjaciół poznaje się w biedzie, szkoda tylko, że kiedy ja mogłam udzielać pomocy to pomagałam, a moi znajomi zawinęli sie jeden po drugim nie płacac za rachunki, wręcz uciekając jak szczury, zostawiając mnie i męża z długami na 1200 futnów w npower, teraz nikt oczywiście nie odbiera telefonów, ani nie odpisuje na gg, a więc nie mam tu nic nawet przyjaciół, koleżanki z która bym poplotkowała o duperelach itp.
czuje sie jakbym była tu za kare, a mój mąż nie chce wyjeżdzać, spełnia tu swoje marzenia, jak każdy facet wydaje kase na sprzęty elektroniczne, które dla mnie są zbędne!!!!
Boję się wszystkiego i wszystkich, nie ufam nikomu...
bardzo chciałabym mieć już wszystko za sobą, cieszyć się każdego ranka, i spedzać dzień bez stresów.
jeszcze raz przepraszam, ja równiez cenię sobie szczerość u ludzi, ale widocznie w moim stanie psychicznym zapominam o pewnych wartościach i wyzywam się na wszystkich.
pozdrawiam
Ula