nie, moj synek nie probuje jeszcze chodzic, jemu w ogole sie z niczym nie spieszy : 11 miesiecy i zero zebow
coz na razie jeszcze sie nie martwie...pewnie niedlugo zaczne..
jesli sie prawidlowo rozwija, to sie cioesz, ze nie chodzi, bo moj biegal juz jak mial 11 miesiecy i byl niedoupilnowania!!! wracalismy po pracy od niani i.... hulaj dusza, do 21 sie nie zatrzymywal, tylko jadl na siedzaco! uspokoil sie dopiero jak mnial jakies 13-14 miesiecy i wrocil do zabaw na siedzaco z Wiktoria. A zebow poki co ma 7, Migotka w jego wieku muiala prawie wszystkie (brakowalo 3, hehe)
Fizjoterapeutyczne spojrzenie - dobrze jakby raczkowal, bo wtedy wzmacnia stawy i kregoslup, ale jesli zacznie chodzis z samodzielnego podnoszenia sie to nie ma strachu. Gorzej z maluszkami ktore zaczynaja chodzic prowadzone za raczki, a same nie wstaja ani nei raczkuja.
Marzenka - quotient familial - na moje to oni obliczaja dochod na jedna osobe, ale po odjeciu roznych oplat, bo mi obnizyli jak zatrudnilismy nianie (czyli jakby nam dochod spadl o to, co jej placimy co miesiac). Ale to tylko moja dedukcja
dzis przylatuje tesc na tydzien, wczoraj upieklam tarte z jablkami i cynamonem, bo on bardzo lubi. jakas mila sie w tej ciazy zrobilam, hehe