haaalo jets tu kto? cos nam watek obumiera

jak spedzilyscie WE ?
my spokojnie bez wilkich atrakcji, spacer zakupy, a dzis z malym poszlismy tez do creperie... i wiecie co
przypatoczyl sie do niego 3 letni chlocpzyk i razme sie abwili przez 30minut, wesolo sie smieli itp...
poldus ma niecale 2 latka ( tamten ponad 3) a normlanie maly go zagadywal, coucou ca va, coucou
deux ans deux ans! itp az mi serce pekalo... bo zdalama sobie sprawe ze on sie chyba na codzien czuje samotny
ile mozna patrzec sie na mame, rysowac i sluchac tych samych piosenek... on ciagnie do dzieci
normalnie z tym chlopczykiem az go roznosilo, ale tak pozytywnie... az promnienial... zero agresji czy zlej ekscytacji... az normalnie go na koniec ukochal i dal buziaka... a mi tak go zal... bo nie dosyc ze nie mam crecha ani garderie, to jeszcze cholera w nowym miejscu ani sasiadek z dziecmi, ani dawnych koelzanek i dizeci, ktore znal... a tutaj parki puste... po szkole wszyscy kuna do domu albo do kosciola sie modlic... tak mi go zal... bo on jest bardzo tpwarzystki... z tego wszytskiego zagaduje po 100 razy bonjpour au revoir a bientot do wszystkich dziadkow z budynku... ci sie ciesza i podniecaja ocha****a... ale malemu do prawidlowego rozwoju nie 90 latkowie sa potrzebni... i co ja mam zrobic? az mam wk**a na system... bo nam sie garderie ani nic nie nalezy
jak poszlam do merostwa i caf to pani nam z cynicznym usmieskziem powiedziala, ze ^przekraczamy zarobki i stac nas na assis mat! tylko, ze ja nie szukam niani na pelen etat tylko prosilam chocby a jenda poldniowke, gora 2 w tygodniu! i dziecko za rok idzie do przedszkola, wiec potzrebuje sie przyzwyczajac do dzieci, a nie do "drugiej mamy"! normalnioe jetsem taka zla ze az mnie nosi... i co ja mam zrobic? wozic malego 30min do suresnes zeby w parku widzial choc troche te dzieci co wtedy + synow koelzanek ktorych znal i z ktorymi zaczynal sie bawic????
PORADZCIE!