reklama

Mamy z FRANCJI!

Zoe daj znać jak wrócisz ze szkoły.

Mam nadzieję, że jego rodzice są 'normalni' trzeźwo ocenią zagrożenie jakie niesie dla innych dzieci ich syn i mu jakoś przemówią do rozsądku (ale sądząc po tym co on wyczynia to chyba nie do końca są )- oby nie skończyło się na stwierdzeniu, że to tylko dziecko i to było nie chcący - po prostu bawił się w super bohatera i córka przez przypadek oberwała... Bo mnie takie tłumaczenie wcale by nie zdziwiło...

Biedulko zamiast spokojnie cieszyć się ciążą to w stresie posyłać musisz córkę do szkoły. Na szczęście zaraz wakacje, i nie będziesz się martwić o córkę, a w nowym roku, może już tego chłopaka nie spotka. Oby !
 
reklama
Zoe daj znać jak wrócisz ze szkoły.

Mam nadzieję, że jego rodzice są 'normalni' trzeźwo ocenią zagrożenie jakie niesie dla innych dzieci ich syn

Eeeh, niestety dzieci, ktore tak sie zachowuja i nie maja zaburzen chorobowych (bo to inna historia jest wtedy jesli dziecko jest zaburzone psychicznie) to najczesciej nasladuja to...czego doznaja u siebie w domu...bardzo mozliwe,ze to dziecko doznaje agresji od opiekunow niestety..

Josephine szczerze wspolczuje....ja przez zalanie przeszlam w zeszlym roku, stracilam duza czesc ksiegozbioru, ktory kompletowalam sobie myslac, ze bedzie mi towarzyszyl cale zycie...od tamtego czasu juz nie mam ochoty na kupowanie ksiazek...teraz to czytnik i biblioteka...
Mam nadzieje, ze Wasze ubezpieczenie pokryje czesc kosztow...

Marzenko co z palcem?
 
Anucha 'normalni' - specjalnie wzięłam w " " mając na myśli czyt: "nie wpatrzeni jak w święty obrazek w syna" - bo wtedy to nie zdziała się zbyt wiele, jak rodzice nie widzą problemu, szkoła też nie pomoże. Z kamieniami nic nie zdziałali z tego co pamiętam...
Nie wiem jak we FR, ale w Polsce to można by zgłosić rodziców tego dziecka na policję, jeżeli dopuściło się pobicia (bo jak to inaczej nazwać - zamiast ręki użył nogi)
 
Ostatnia edycja:
O ile dobrze pamietam to Zoe pisala,ze jego rodzice sie rozwodza...wiec nawet nie wiadomo czy rodzice w ogole ze soba rozmawiaja...no i to pewnie nie ulatwia sprawy. Pieciolatkowi mozna jeszcze pomoc, nauczyc go walczyc z agresja, ktora w sobie ma, pozniej to bedzie trudniej jak pewne zachowania sie utrwala i stana czescia charaktreru niestety.... Jesli rodzice sie rozwodza to osoba trzecia mogla by spelnic wlasnie dobra role: np zapisujac dziecko na karate czy judo, gdzie wlasnie jakis super "mistrz" moglby uczyc sztuk walk bez przemocy i tlumaczyc jak pracowac nad soba i swoim charakterem...no ale rodzice umyja rece, pedagog szkolny umyje rece i dzieciak bedzie "stracony"... mi w takiej sytuacji troche tego dzieciaka zal, nie zapominajac, ze ofiarami tej sytuacji sa oczywiscie dzieci z jego klasy i w tym niestety coreczka Zoe...
 
Internet mi nie dziala. Nie wiem czy mi to wysle.
A wiec matka w dupie ma wola go on lata sie smieje , do mnie dolaczyli sie dzis inni rodzice , ktorych dzieci doznaly innych urazow od niego. On sie smieje w twarz. W koncu mu powiedzialam ze zrobie mu to samo. Matka nie reaguje. Nauczycielka czeka na koniec roku. I tez ma to w dupie. Wkurzylam sie i jest tak jak mowicie. Matka ma syna daleko gdzies . Paranoja jakas.
Jeszcze dodam ze po ostatnim razie jak nagadalam nauczycielce o tym ze to tylko ona uwaza ze moja ma jakis problem z fr to teraz codziennie ja chwali. Ja mowie dzis ze co w tydzien sie nauczyla?????
I niestety z tym gnojkiem na 50% spotkam sie we wrzesniu. Mam nadzieje ze trafi w koncu na kogos kto bedzie taki jak on i mu wpieprzy porzadnie. Tak tez sobie mysle ze 5 lat i takie rzeczy robi. 10 lat to co z nozem do szkoly przyjdzie? ??????? Milego wieczoru!
 
Zoe współczuję. Miałam nadzieję, że jednak coś się uda załatwić, aby wszyscy byli zadowoleni. Wiem, że nie powinno się tak mówić bo to 5 letnie dziecko i jak można mówić, że by się go rozszarpało albo zastosowało praktykę "ząb za ząb" - ale normalnie ręce opadają tak jak piszesz, robi co che, matka zwraca uwagę, woła a on się śmieje... i jak tu zachować spokój o zdrowy rozsądek jak ktoś krzywdzi wasze dziecko.

Dzieci wbrew wszechobecnej opinii mają więcej rozumu i są bardziej przebiegłe, niż nie jednemu dorosłemu się wydaje.
To nie o moje dziecko chodziło, a przyznaję, że mi się ciśnienie podniosło - bo akceptuję tego, że są równi i równiejsi, a złe zachowanie nie jest karane. Ty jako dorosła osoba, gdybyś na niego nakrzyczała to byś miała więcej problemów, niż ten chłopczyk czy jego rodzice. A mały się uczy, że może robić co chce bo dorośli go nie zbiją, a rówieśnicy się go boją. Kary w domu pewnie też nie dostanie, więc czym ma się przejmować z jego dziecięcego punktu widzenia ? Mama pogada, nauczycielka też, jakaś obca pani nakrzyczy - i tyle.

Powinien zainterweniować psycholog, póki tak jak piszecie jeszcze nie jest za późno. Co się porobiło w tych szkołach teraz ??? Jak dziecko ma 'kłopoty' z francuskim to wysyłają do specjalistów, a jak bije innych to się rozkłada ręce.
Jeżeli rodzice nie dają rady i nie próbują nic z tym zrobić... to co mają zrobić obcy ludzie ?

Szkoła w dzisiejszych czasach odłącza się od wychowywania, skupia się wyłącznie na tym co uczeń powinien umieć, liczy się wiedza wyniesiona ze szkoły, a nie to jak się zachowuje, jaka jest sytuacja w domu ucznia. Nikt się nie bawi w pytania czemu nie zrobiłeś pracy domowej, dlaczego nie chodzisz do szkoły itp. Nie masz pracy domowej JEDYNKA, nie chodzisz ostrzeżenie i zabieraj papiery. Szkoła to instytucja mająca na celu wykształcić dziecko i tego się trzymają. Reszta ich nie interesuje.

Podejrzewam, że jego mama nawet nie kazała mu symbolicznie przeprosić pozostałych dzieci. A skoro się rozwodzi to pewnie sama sobie z tym wszystkim nie radzi, ale wydaje mi się, że gdyby wasze dziecko tak postępowało to byście próbowały z nim rozmawiać, udać się do psychologa, nie wiem no cokolwiek. Przynajmniej na początku bo z czasem to wiem, że siły już się nie ma i jest się bezradnym, bo ile można tłumaczyć. Ciężko tak się wypowiadać z drugiej strony jak ludzi na oczy się nie widziało i nie ma się własnych dzieci, tylko ma się oczy i wyciąga wnioski z tego co się dzieje dookoła.
 
O kurczaki... Znowu stworzyłam esej :szok: upsss Chyba się nie zmienię. Jaka gaduła w realu taka i na piśmie...

Chciałabym podsunąć miły temat dla poprawy humoru zalanej Josephine, Marzence ze złamanym lub wybitym palcem, Poszkodowanej córeczce Z. ale nic mi nie przychodzi do głowy :no:
 
Hej!

No ja wkoncu nie poszlam do tego lekarza...znajoma lekarka mówila ze to wybicie i zabandazowala mi noge i nasmarowala...ale ja juz sam glupieje. Zrobil mi sie porzedny siniak w zdloz malego palca od srodka. Drugi siniec na stopie u gory. Lazic nie moge a co mowic o zalozeniu buta...ledwo Alexa do zlobka zawiozlam dzis bo sprzegla nie moglam nacisnac tak cholernie boli ta stopa.

Zoe ja temu chlopcu sama bym w pape szczelila... Nie masz jakis podrostków na podworku co by z nim porzadek zrobili? Jak matka nie reaguje to trzeba cos poradzic. Jakby mi ktos dziecko uderzyl to nogi bym z dupy powyrywala.:wściekła/y:
 
reklama
Marzenka wracaj do formy ! Mój miał wybitego palca u ręki, spuchł mu i też broń Boże dotknąć bo był wyk. Myślał, że złamany, na szczęście też się okazało, że wybity. Na drugi dzień chyba mu jakoś przeszło, ale nie pamiętam. Nacierpisz się bidulko :(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry