reklama

Mamy z Irlandii!!

Lubiczanko bo ty to taki kobiecy terminator jesteś,wiecznie z dobrym humorem i o siłach.Ja jak nie prześpię nocki to chodzę do tyłu,Matt ma to po mamusi,śpioch jeden.

mmmm pysznie brzmi ten deserek,zapewne pod twoimi rączkami wyczarujesz pyszne cudo,jak zawsze :rofl2:

Gliwa o ludzie to ja dopiero przyprawiłam kuraka do obiadu,a ty masz już gotowy :zawstydzona/y:

no ale młody zasnął to i trza się wziąśc za coś,na szczęście pranie już się kręci :blink:
 
reklama
Anineczko współczuję nocki, zdrówka dla Jeremiaszka i buziaczek w bolącą nóżkę. Ja też niby spałam, ale dwa razy Ania się budziła na kupkę w nocy:-p i trzeba było wstawać:rofl2::-p i o mało nie zaspaliśmy z M:-p, znaczy on by do pracy zaspał:-p:rofl2:
Lubiczanko u nas już dawno po luncho- obiadku, dzisiaj pizza:-p
 
Anineczko-pewnie,żem terminator;))))przy mojej wesołej rodzince nie mozna sobie pozwolić na słabostki...Moja Mama zawsze mówiła,że my bylismy przekochani-jak ona chorowała czy źle się czuła,to dzieci"nie miała"...dlaczego moje dzieci nie mogły tej cechy po mnie odziedziczyc://Moje wtedy ze zdwojoną siłą"atakują"
Asieńko-ja też już po obiadku:-ptzn dla reszty nic nie mam-tzn mam,ale sami muszą wybrac co chcą...a ja dziś 3ruskie(rozpusta!!!!)i mieszankę warzywną wtryniłam:))))A tę pizzę sama tworzyłaś czy zamówiona???
 
Anineczko wspolczuje nocki
Lubiczanko i tak trzymac ja czasmi mam gorsze dni ale na szczescie rzadko sie zdarzaja,trzeba cieszyc sie z tego co sie ma

A mi mezowy zrobil niespodzianke i przyjechal wczesniej z pracy takze jestem happy
Zmykam wypic kawke moze postawi mnie na nogi
 
Że też mój mąż nie może nigdy wcześniej przyjechac:dry:Całymi dniami,od rana do wieczora sama z dziecmi:baffled:
Anineczko biedny maluszek...Matt bardzo dobrze szczepienia przeszedł,ani raz nie marudził po żadnym,nie gorączkował ale po ostatnim też miał taką kulkę-wielkości piłki golfowej na nóżce.Mój P się wystraszył,że jakiegoś guza ma,dopiero ja mu uzmysłowiłam,że to po szczepieniu...Miesiąc mu to schodziło:baffled:
...Suszarka na pranie mi się rozkraczyła:baffled:Podparłam póki co krzesłami z obu stron bo pełno prania i nie ma gdzie rozwiesic,ale trza nową zakupic:baffled:
 
Tichonku no to niepożądany odczyn poszczepienny z tymi guzkami,no ale cóż...
biedne te nasze dzieci.

Ja żeby nie było,cieszę się z tego co mam :blink:
Ba,się uśmiałam wczoraj bo kuzyn piąta woda po kisielu zagadał do mnie na FB,nie odzywał się do mnie kupę lat,a wie,że siedzimy w Irl. i podgadywał co u nas,no to ja mu,że dobrze,że M ma pracę tą samą od 8 lat i że jakoś życie się kręci,a on do mnie "No to się wam powodzi" :rofl2: i że on pracy nie ma (a siedzi w Hiszpanii) i tak podgaduje mnie,już wiadomo o co chodzi...to napisałam mu,że tak powodzi nam się bo mam co do gara włożyc i dzieci mam najedzone i szczęśliwe,życzyłam mu powodzenia w szukaniu pracy...od razu się rozłączył :laugh2:

Obiadek już prawie gotowy,no musiałam zrobic przepyszny bo nasz przyjaciel u nas przez tydzień będzie pomieszkiwał i żeby nie było,że tylko mój M robi pyszne obiadki,trza było się wykazac :-p:-D

drugie pranie się toczy,zaraz ogarnę chałupkę i włosy umyję :tak:
 
Do mnie właśnie się w ten sam sposób po półtora roku milczenia mój brat odezwał w zeszłym tygodniu:baffled:Szuka pracy za granicą i myślał,że od nas zacznie:szok::szok::szok:...Że może u Przemka w firmie jakaś praca się znajdzie:szok:Niestety,ale on też myśli,że my tu mamy kokosy i nam zazdrości:szok:Nie wiem tylko czego:confused:Wolałabym,tak jak on miec mieszkanie w Polsce,odpieprzone,że głowa mała a nie siedziec na obczyźnie.
 
A jak,najlepiej się odezwac wtedy jak się coś chce...zresztą ten mój kuzyn ni w ząb angielskiego,zapewne hiszpański ma obcykany,a wiadomo teraz bez języka to się nic nie wskóra...zresztą ja już powiedziałam,żadnych konszachtów z rodzinką:blink:

Tichonku no tak,ale odpicowane mieszkanie trza utrzymac,ja nie mam nic,ale jakoś mnie to nie martwi teraz...może mam czyiś dach nad głową,a nie swój,ale jeszcze się dorobię i swojego,kiedyś :-D
 
reklama
Anineczko a jak Jeremiaszek teraz sie czuje?buziak dla niego:)
Lubiczanko to zes pojadla;-):-)..ja tez w sumie...jedna kanapke rano z ciemnego chlebka i pozniej jablko:)..ale ja wiem ze ja zaczynam MZ kazdego dnia a wieczorem jem wsio co popadnie...i takim sposobem mam miedzy 56kg a 57kg...a chcialabym 53...no nie mam czasu tych 3-4kg zrzucic z siebie:baffled::rofl2:jakas motywacja od Ciebie by mi sie przydala..;-)
Tichonku to masz spryciarza w domu.....zreszta ja o swoim nie wspomne....:baffled:
Anineczka widziala w niedziele jaki sajgon mlody potrafi zrobic:baffled::rofl2:...oj mialam co sprzatac na gorze...:blink:
Aniu dziekuje ze pytasz...glowa mnie nadal boli,gardlo tez...czuje sie do kitu:-(...

bylismy na toddler group...Szym byl grzeczny co mnie cieszy,nawet spokojnie pozwolil isc i wypic kawke..nie ryczal za mna...ale poznije poszlismy na miasto na chwile...i to byl koszmar:baffled:....do wozka prawie ze duzy,wiec chce zeby jak najwiecej chodzil na nogach,zeby sie przyzwyczajal...
Za reke z nim to tak srednio sie da,bo on ucieka,a jak juz go trzymam to sie szarpie,chce uciekac,drze sie,jednym slowem kombinuje...ludzie patrzyli na nas jak na idiotow:baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry