Ja wczoraj padłam, dosłownie, może malibu mi w tym trochę pomogło;-), chociaż bardziej bym zwaliła na dziecko

Dzisiaj byliśmy na carbocie, kupiliśmy świetne książki i maskotki(fimblusie) dla Bartka

, wiało i to mocno, ale nie było aż tak zimno, ja jednak nie mogłam się skupić na niczym innym jak tylko na tym czy Bartkowi jest wystarczająco ciepło. Patrząc jednak na angielskie dzieci, tzn, na to jak były ubrane a raczej rozebrane;-) to mojemu dziecku musiało być ciepło


Potem zajechaliśmy do Next'a po kurtkę dla Bartka, doszło jeszcze parę rzeczy of course też dla dzidka i Adam przy kasie prawie się popłakał



podpowiem, że nie ze szczęścia;-)



Oj, mój mąż kochany zapomniał jak to jest z dzidkiem, ale na szczęście sobie przypomina;-).
My tez praliśmy wykładziny takim odkurzaczem specjalnym, tzn. Adam prał, był bardzo zadowolony ja tez jak zobaczyłam wynik
Co do uszu, bo znowu zapomnę;-) to ja patyczkami z zewnątrz czyszczę, do środka nie wpycham bo wiadomo why not;-) Czytałam, że uszka same się czyszczą i ta woskowina "wychodzi" u Bartka tak właśnie jest i dopiero wtedy ja zgarniam, przy czym az tak dużo jej nie ma jeszcze, może potem to się zmieni. Z kolei czytałam że jak jest dużo woskowiny to jakieś specjalne preparaty można zakrapiać do uszek, ale my jeszcze nie mieliśmy takiej potrzeby.
Idę, bo właśnie robię obiad,
na razie