Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
. moja kuzynka mieszka w drammen, ma 3 dzieci, ja w midsund z 2 dzieci i nigdy nie mialysmy zadnych kontaktow z ta instytucja. nie wierze, ze bv moze zabrac tak po prostu dzieci, zawsze musi byc jakis powod. mam tez wielu znajomych jeszcze ze stavanger, i tez nikt nie mial do czynienia z bv. mysle ze wiekszosc opinii z ktorymui sie spotkalas to klamstwa. pewnie zdarzylo sie ze urzednik sie pomylil ale to jednak rzadkosc.
nigdy nie bylam w Norwegii, nie znam tez zadnego Norwega wiec pytam polskie Mamuski z Norwegii :-) Nie chce sie tam pchac a potem ryczec do konca zycia. Na innym forum czytalam ze nalezy sie zachowywac normalnie to nikt nikomu nic nie zabierze. tak ale nasze 'normalnie' jest inne niz norweskie 'normalnie' i wlasnie tez tego probuje sie dowiedziec ;-) dla niektorych Polakow (i pewnie nie tylko) normalnym jest klaps w pupe jak dziecko np z histeria rzuca sie w sklepie na podloge i kopie bo czegos tam nie dostalo... a dla Norwegow podobno takie klapsy juz nie sa normalne. kary tez dla nich nie sa normalne (podpieram sie wiadomosciami wyczytanymi na innym forum o norweskim stylu zycia)... wiec jak tam wychowywac dziecko skoro wszystko jest zabronione? to mnie ciekawi. jak sobie tam radzicie? wychowujecie dzieci jak w Posce czy bardziej sie sklaniacie do 'ichnich' metod? moja corcia jest zywym dzieckiem i od malego trzeba bylo z nia 'negocjowac' bo jak sie na cos uparla to koniec. jest 'charakterna' jak mowi jej prababcia
nie sposob jej czasem wszystkiego wytlumaczy ze tak 'nie wolno ' - ma rok i 4 mce (a broi za 3) ale jak mowie ze pojdzie do kata to od razu wie ze cos jest na rzeczy i sie uspokaja (chociaz nigdy w kacie nie stala bo niby jak - mialabym ja tam przywiazac?) eh rozpisalam sie.... mysle i mysle nad tym calym wyjazdem... niewiele czasu zostalo a my sie mamy zdecydowac. tylko to bardzo trudna decyzja... juz nawet nie chodzi o to cale zamieszanie z bv. powiedzcie - gdybyscie mialy mozliwosc - wrocilybyscie do Polski? czy nie zamienilybyscie Norwegii na zaden inny kraj...?
). awantury w domu rozwiazuje w ten sposob ze ida do swojego pokoju a jak sie uspokoja to moga wrocic. natomiast w sklepie probowaly sie kiedys awanturowac ale poniewaz nie zwracalam uwagi to juz tego nie robia. moje dzieciaki tez sa zywe - maja chyba robaki w .... do tego wiekszosc czasu jestem sama ale wydaje mi sie ze spokoj rodzicow i tlumaczenie to podstawa