no kapiel malemu chyba pomogla bo nadal spi juz prawie dwie godziny (nie zapeszajac). Ja chwile sobie porobilam troche w domu, ale jestem podlamana ile mi sie przez ta chorobe nazbieralo

fakt maz ogarnial kuchnie, ale wyjecie ze zmywarki i wlozenie to nie wszystko, a co dopiero rzeczy ktorych on nigdy nie robi w domu.....bede musiala to wszystko nadrobic. Narazie poprasowalam polowe, bo sterta taka

ale wiecej nie dalam rady, bo mi kregoslup by pekl. Jednak oslabiona jestem jeszcze...ale co tam nie bede narzekac bo czuje sie o niebo lepiej;-)
a co do przyjazdow do PL Kasia to znam ten bol

przyjezdza sie na troche, wszyscy oczekuja ze do nich przejedziesz, oczywiscie opowiesz te same historie u kazdego, bo pytaja o to samo....i wychodzi na to ze wracasz skonana i tyle bylo twoich wakacji

juz sie troche wymadrzalam i teraz nie mowie wszystkim ze jade (moze troche wstyd ale coz) a tych co musze odwiedzic (najblizsza rodzina) nakazuje zwolac sie wszyscy jednego dnia w jednym miejscu;-)
a z rodzicami to ciezko,,, nie dogodzisz wszystkim naraz. Moze tak jak Ania mowi jakis kompromis, bo wy musicie troche sobie pobyc razem. Ja czuje ze zawsze jak gdzies wyjedziemy razem to nas zbliza i wogole jest fajnie
Ps. dostalam wlasnie smsa, Sandra zasnela u dziadkow bez zadnych protestow:-) mam nadzieje ze obudzi sie dopiero rano
