Brejka poryczałam się czytając opis Twojego porodu...tak Ci gratuluję, że taka dzielna byłaś! Naprawdę wydaje mi się, że rzadko kiedy kobiety mają tyle sil i determinacji, ale tak, jak pisałaś, walczyłaś o życie swojej córeczki

Ja jestem z Ciebie potwornie dumna i naprawdę chciałabym Cię bardzo wyściskać!
Dzięki Bogu, że Zdun zareagował o czasie i mała wyszła z tego cało!
Powiem Ci szczerze, ze umieram ze strachu, mimo tego, ze każdy poród inny i u mnie może być inaczej...no, ale chyba wszystko w rękach Boga i co ma być, to będzie

Szkoda, ze znieczulenia tam nie ma, tak bardzo bys nie musiala cierpiec!
Trzymaj się cieplo!

Dobrze, ze juz w domu!
Ps. Duzo dziewczyn rodziło, podczas Twojego pobytu w szpitalu?