Hej Dziewczyny

Dawno tu nie zaglądałam. Nie to, że nie miałam czasu. Musiałam się ogarnąć i na spokojnie przyzwyczaić się do nowej roli. Karmienie mi się ustabilizowało. Mleka wprawdzie mam dalej potok ale w ogóle nie świruję tak na tym punkcie. Przystawiam Frania kiedy tylko ma ochotę i nawet czasem nie muszę ściągać przed karmieniem. Zatkał mi się jeden kanalik i mam grudki, ale rozgrzewam, masuję, robię okłady i lekarz powiedział, że jeśli nie zejdzie do miesiąca to mam przyjść znowu. No i oczywiście jeżeli pojawi się zaczerwienienie, temperatura itp to wcześniej.
Z rany po cesarce zaczęła mi się sączyć krew. Niewielkie ilości ale stale i nieprzerwanie. Okazało się, że mam infekcję wewnątrzmaciczną i dostałam antybiotyk. W tym samym dniu poczułam się dokładnie jak dzień po cesarce i uderzyła we mnie bardzo wysoka gorączka i trzymała dwa dni, ale w końcu leki zaczęły działać i dochodzę do siebie od nowa. Franio ma delikatne problemy z brzuszkiem przez mój antybiotyk, ale dzielnie sobie radzi. Podaję mu osłonowo Biogaię i wydaje się być lepiej.
Serdecznie gratuluję wszystkim mamusiom nowym

Co do chudnięcia to ja bym sobie dała luz do końca połogu. I tak organizm jest wyczerpany. Ja chudnę pomimo tego, że się nie odchudzam. Wprawdzie staram się jeść lekkostrawnie, żeby nie spowodować rewolucji brzuszkowych synkowi, ale apetyt mam ogromny i mogłabym nie odstawiać talerza

W każdym razie po dwóch tygodniach było 20 kg mniej. Jak tak dalej pójdzie, jeszcze 5-7 kg i dobiję do wagi ze studiów

I oprócz delikatnie spuchniętego brzucha czuję się mega zgrabnie i seksownie
