kartagina
Fanka BB :)
Roni nie życzę leżenia absolutnie nikomu! to plus i minus że masz rodziców daleko. czasem pomagają ale moi lubią wręcz siedziec na głowie
.Mi w poprzedniej ciąży było ciężko bo mimo iż mam rodziców na miejscu to i oni i teście pracują a ja nie mogłam wstać nawet po jedzenie. tylko WC. Córa była w przedszkolu a syn ze mną w domu do 15. potem prosiłam kogo się dało żeby wpadł pomóc i przy okazji walczyłam z infekcjami żeby tylko bezskurczowo przejść do 34tyg... (historia tego i owego na blogu). teraz powtórka z rozrywki ale już wiem czym to pachnie, najgorsze to walki z dziecięcymi infekcjami,zmienianie poscieli co 2 dni, higiena wręcz sanepidowa... Syn już poszedł do przedszkola, córa w 2klasie ale ta najmłodsza jest ze mną...
