Bolilol
Fanka BB :)
za bardzo kombinujeszno bo ja nie wierzę że one tam sobie rzeczywiście 2 dni spokojnie siedzą i zawsze jak robię cardio to boje się że powypadaja albo im się główki tam poobijaja że i tak w komórke jajowo nie trafia![]()
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
za bardzo kombinujeszno bo ja nie wierzę że one tam sobie rzeczywiście 2 dni spokojnie siedzą i zawsze jak robię cardio to boje się że powypadaja albo im się główki tam poobijaja że i tak w komórke jajowo nie trafia![]()
już się nie da tego odwyobrazićza bardzo kombinujeszjak partner ma prawidłowe wyniki nasienia, to przy każdym wytrysku uwalnia nawet kilkadziesiąt milionów plemnikow. Jakas cześć z pewnością sobie leżakuje, część drga albo biega bez celu, ale spora część powinna płynąć do przodu, przedzierając się przez śluz, w kierunku komórki jajowej. Część z tych pędzących szybciej lub wolniej jest prawidłowej budowy i są w stanie wgryźć się w komórkę jajową. Nie obijają się o siebie główkami, nie wypadają z Ciebie, nie martw się
![]()
a to nie, to ja właśnie inaczej, ja zdecydowanie pozytywnie jestem zaskoczona. Chyba wyniki męża tak mnie przeczołgały - patrzę na siebie sprzed dwóch miesięcy i pukam się w głowęNie mam dzisiaj za bardzo siły dużo pisać, ale doszłam dzisiaj do takiego samego wniosku o sobie. Niby mam trudniejsze doświadczenia za sobą, niby powinnam być zahartowana i długo by jeszcze wymieniać, a sama siebie zaskakuję- nie pozytywnie, nie negatywnie, po prostu sama nie wietrzę w to jak się zachowuję. I u mnie ten sam czas starań, czyli niezbyt długo.
rozumiem co masz na myśli i nie oceniam. Wydaje mi się, że to może być naturalna myśl.Ja pewnie w najbliższym tygodniu mogę spodziewać się owu i oczywiście mąż chory (blisko umarcia, bo ma 37,0), ja przeziębiona i z jakimś wewnętrznym wkurwem. Tak sobie leżę, wątpię, rozmyślam i zapodaję kontrowersyjny temat: czy zdarzyło Wam się, że po kolejnych nieudanych cyklach zastanawiałyście się, czy udałoby się gdyby tak zmienić partnera? Nie umiem tego ubrać w słowa, ale zdarza mi się pomyśleć coś w stylu, że pewnie gdybym przespała się z kimś innym, to znając życie zaszłabym po jednym razie. Macie też tak, czy tylko moje myśli idą tak daleko?
![]()
bardzo teoretycznie mogło by się zdarzyć tak że inny facet miałby terminatory zamiast plemników ale na pewno nie myslalabym nigdy o zmianie partnera tylko po to by zwiększyć szanse na ciążęJa pewnie w najbliższym tygodniu mogę spodziewać się owu i oczywiście mąż chory (blisko umarcia, bo ma 37,0), ja przeziębiona i z jakimś wewnętrznym wkurwem. Tak sobie leżę, wątpię, rozmyślam i zapodaję kontrowersyjny temat: czy zdarzyło Wam się, że po kolejnych nieudanych cyklach zastanawiałyście się, czy udałoby się gdyby tak zmienić partnera? Nie umiem tego ubrać w słowa, ale zdarza mi się pomyśleć coś w stylu, że pewnie gdybym przespała się z kimś innym, to znając życie zaszłabym po jednym razie. Macie też tak, czy tylko moje myśli idą tak daleko?
![]()
Mam to samo. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, moje życie z nim to moje spełnienie. A wspólne dziecko byłoby dopełnieniemrozumiem co masz na myśli i nie oceniam. Wydaje mi się, że to może być naturalna myśl.
Ale u mnie było tak, że ja nie chciałam dzieci, mąż w sumie jakoś też nieszczególnie. Ale w pewnym momencie pojawił się u mnie instynkt i zaczęłam patrzeć na dzieci jako na "owoc miłości". I że to jest taka mieszanka dwóch osób. I to bym chciała. Chciałabym mieszankę siebie i męża. Moje oczy, jego usta, moje gadane, jego inteligencję. Takie połączenie. Nie połączenie mnie i kogoś innego. Połączenie mnie i tego jednego, konkretnego człowieka. I temu połączeniu chce pokazywać świat, uczyć miłości do ludzi i zwierząt, a przede wszystkim miłości do siebie![]()
Nie miałam nigdy takich myśli, nie chciałabym dziecka z innym, nawet tego nigdy nie rozważałamJa pewnie w najbliższym tygodniu mogę spodziewać się owu i oczywiście mąż chory (blisko umarcia, bo ma 37,0), ja przeziębiona i z jakimś wewnętrznym wkurwem. Tak sobie leżę, wątpię, rozmyślam i zapodaję kontrowersyjny temat: czy zdarzyło Wam się, że po kolejnych nieudanych cyklach zastanawiałyście się, czy udałoby się gdyby tak zmienić partnera? Nie umiem tego ubrać w słowa, ale zdarza mi się pomyśleć coś w stylu, że pewnie gdybym przespała się z kimś innym, to znając życie zaszłabym po jednym razie. Macie też tak, czy tylko moje myśli idą tak daleko?
![]()
o, to właśnie jest piękne określenie "dopełnienie". Nie potrzebuje dziecka samego w sobie, nigdy nie marzyłam o dzieciach, nie były moim celem, ani nawet jednym z wielu celów. Dlatego ciężko mi się myśli o adopcji - czy to dziecka, czy komórki, czy dawcy nasienia, choć już niczego nie wykluczam, bo widzę jak mi się zmieniło autentycznie w ciągu miesiąca podejście do ivf. Ale idealnie by było, gdybyśmy mieli te naszą mieszankę genówMam to samo. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem, moje życie z nim to moje spełnienie. A wspólne dziecko byłoby dopełnieniem![]()