• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Marcóweczki 2008 - wątek główny

Stefanna to miałas miła niespodzianke z Zuzia:-)

Mrowa to taka trochę zaplanowana niespodzianka była...!;-):tak:
Miesiąc przed wyjazdem stwierdziliśmy, że w sumie to możemy się już starać, no i się bardzo skutecznie za pierwszym razem postaraliśmy...:-) Zresztą z Martynką było to samo - jeden strzał i po wszystkim. Mój Małżonek bardzo nad tym ubolewał, że się zbytnio nie napracował, hehe:-D:-D
 
reklama
stafanna to miałaś szczęście:-):tak:..tak za pierwszym razem..:shocked2:!..;-)..
niekat zobaczymy jaka dzis bedzie nocka...zrobiłam Antosi kaszkę jak ty robisz Marcelkowi..i zobaczymy..wypiła całą..pewnie była dość głodna,bo czasem zostawia troszke..Ciekawe jak będzie z cycusiem dzis w nocy...(najwyżej jej dam:rolleyes:)..chyba że tatuś ponosi:tak:;-)
No aż ciekawa jestem weronika co z tym testem...pewnie nieźle się stresujesz,...ale niemartw się..będzie dobrze..(cokolwiek by miało to oznaczać:tak:)...śpij spokojnie chociaż!
Tosia już w łózeczku..ale jeszcze ją słyszę..(zaraz zaśnie..)a Alexowi dzis tatus pozwolił oglądać jeszcze bajkę..(mimo że juz wykąpany,w piżamce)..
Dobrej nocki :happy:..(co nieznaczy ze juz idę spać..)
 
Stefanna - ja miałam tak samo. Stwierdziliśmy, że po wyjeździe na wakacje zaczniemy się starać, bo podczas wyjazdu mieliśmy ostro łazić po górach (Emilka w moim brzuchu zaliczyła już 2515 m npm). Ja stwierdziłam, że w sumie możemy przestać się zabezpieczać wcześniej, bo i tak szanse na zapłodnienie nawet w dni płodne są niewielkie (gdzieś tak wyczytałam). No i stało się chyba nawet pierwszego razu bez zabezpieczeń. Pierwszy test robiłam na wakacjach w Słowenii, ale jak już pisałam wyszedł negatywny. Później się śmiałam, ze może Słowenki mają inne siuśki.
 
Stefanna to twój maz ma stzrały w 10-tke;-):-D
ja powiem szczerze ze niewiem za którym zaszłam :-pnie uwazalismy ;-)
Ewa zycze ci rpzespanej nocki, mój Zadziorek budzi sie czesto ostatnio i to na cyca:baffled: mimo ze na koalcje zje miseczke kaszki:sorry:
Agunia a ja nie miałam anuk przedchrzcielnych ale słyszałam ze sa takie praktykowane:tak:
 
Marcel był "robiony" intensywnie 3 miesiące - nie było dnia a bywalo ze po kilka razy:-ppodejrzewam ze juz nigdy nie będziemy mieli okazji tyle sie kochać co wtedy:sorry:
Marcel tez mi wszytsko wypija odkąd dodaje mu kaszki bo wczęnsiej zawsze coś zostawało:tak:teraz zasnął w 3 sekundy po odłozęniu ale to dlatego ze popołudniowa jego drzemka trwała 10 min:baffled:chrzestny go tel. obudził :wściekła/y:
 
PS chciałam dodac jako dygresję ze uwielbiam cukeirki Werther's Original i juz się nimi z rana zamuliłam totalnie hahahah- stara a głupia:rofl2:
hahaahhahahahahaah, skąś to znam ;-) Wiesz co, gdybym nie widziała autora tego tekstu to obstawiałabym Ciebie, hahaahahaha:-D:-D:-D:-D Chyba już ciut się znamy :-p

My znow po kolejnej przygodzie z qupa - wiec znow sie wszystko pierze dziecko wykapane bo nawet mial we wlosach :-/ tatusiowi sie spodenek nie chcialo zalozyc po przewijaniu i moj syn znow sciagnal pieluche.
Zdolniacha ,jak nic! Tymon też lubi mieć goły tyłek ale takiej sztuki to on nie opanował jeszcze :-D

(...) mówiła mi że jej syn zaczął mówić "ludzkim językiem" jak miał 6 lat, wcześniej to gadał jak niemowlak, ale w końcu cała rodzina zaczęła udawać że go nie rozumie i wściekał się ale w końcu zaczął mówić.
AsiaM - to kompletnie żadna metoda - zaniechanie ćwiczeń może prowadzić do stałej wady wymowy a im dziecko będzie starsze, np. 10-letnie tym trudniej będzie mu się pozbyć złych nawyków w mówieniu. Poza tym takie kilkuletnie już dziecko ma trudność w wyrażeniu swoich potrzeb i uczuć i niestety może go to stopować w rozwoju emocjonalnym. No bo na samą logikę - kilkulatek reagujący np. na chłód płaczem to dziwne, prawda? Naturalnym byłoby, gdyby powiedział - mamo, zimno mi. Może to prowadzić do ograniczenia w wyrażaniu emocji i stanów a to nie jest zdrowe.

ps - Kasik - pamiętam o Tobie - jutro powinnam coś wiedzieć. No i trzymam mocno, mocno kciuki za Dominisia - by poszło szybko, sprawnie i jak najmniej boleśnie :sorry:

a jesli chodzi o mieszanie mleka z kaszka - od 8 miesiaca robiłam tak Oliwii i z tego co pamietam przesypiała w tym okresie juz całe noce:tak:o ile nie wcześniej:nerd:takie proporcie ta moim doświadzonym zdaniem ok bo kaszka jest na tyle płynna że leci przez smoczek a na tyle gęsta że wypelnia brzuszek szczelnie i starcza na dłuzej:tak:
Mojemu Draniowi coś nie wypełnia :-D - kolację z mleka mod. ze zwykłą kaszką manną, na tyle gęstą, by przeszła przez największą dziurkę trójprzepływowego smoka Aventu je o 20.00 a jeszcze 2x w nocy je 150 + 120 ml :no:

Czy znacie jakiś syropek na kaszel dla niemowląt?
Tak jak pisała nasza pani doktor - Mamma - Eurespal jest lekiem wykrztuśnym dla niemowląt.

Emilka w moim brzuchu zaliczyła już 2515 m npm
To nasze dzieci mogą sobie przybić piątkę :-D - Tymon skakał "ze mną" z mostu na linie (oczywiście nie wiedziałam jeszcze, że mam w brzuszku lokatora) :-D:-p

A my wróciliśmy i Tymon był zachwycony widokiem swoich wnętrz - po prostu jakby cuda widział takie miał wielkie i zachwycone oczyska - obnosiłam go po cąłej chacie i był przeszczęśliwy! :-) No a jak już Babcia wróciła z pracy to był szał :-D
Lecę jutro obejrzec wylewki bo jeszcze nie widziałam. :-)
No i mieli jutro montować kotłownię ale czarno to widzę, bo dzwoniłam dziś i nie odbierali telefonów :crazy:
 
Tak jak pisała nasza pani doktor - Mamma - Eurespal jest lekiem wykrztuśnym dla niemowląt.
Miałam już iść spać, bo padam. Ale muszę to napisać. EURESPAL nie jest lekiem wykrztuśnym. Z ulotki: "ma właściwości przeciwzapalne, rozkurczające oskrzela i przeciwalergiczne".
A na kaszel to już któraś pisała o syropie homeopatycznym STODAL.
A teraz już zmykam. Nie ma już siły na pisanie. Dobranoc.
 
Witam i znowu na chwilke bo padam centralnie na pyszczek!
Dziekuje dziewczyny za slowa otuchy :-)
Bylismy w szpitalu na 7.00 za drugim razem udalo sie zalozyc wenflon bo zylek nie bylo widac placz straszny ale jak tylko przestaly mu tam krecic i gielka tojuz nie plakusial o 11.00 dopiero robili mu zabieg :no: myslalam ze tam jajo zniose cos mam szczescie ostatnio do czekania ale jak mu dali cos do wypicia to zrobil sie taki smieszny patrzyl na mnie ze zdziwieniem i sie tak fajnie smial na glos ze szok po 15 min mi go przyniesli juz po zabiegu to placz straszny no i od tej pory z malymi przerwami na spanko byl u mnie na rekach rece mi juz opadaja nogi mi wchodza wiadomo gdzie i jak o godz 16.30 zobaczyl butelke mleka to az sie caly trzasl teraz tez jeszcze jest marudny ale mam nadzieje ze sie wszystko szybciutko unormuje:baffled: bo padam
Ale ogolnie to synus byl dzielny tyle bez jedzonka wytrzymal i myslalam ze bedzie wiecej placzu wiec uf mamy to juz za soba:happy: a i przy placzu odkrylam druga jedyneczke:-) buzki kolorowych
 
reklama
Kasik - to się oboje nacierpieliście :-( Aż nie chcę sobie tego wyobrażać :no: Samo przetrzymanie głodnego tyle czasu dziecka jest straszne a jeszcze ten cały zabieg... :no:
No ale cieszę się, że teraz już wzystko ok - uściski ogromne dla Ciebie i Dominisia! (miałam nadzieję, że jeszcze dziś napiszesz co i jak :sorry:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry