O rany, dziewczyny, jak czytam wasze historie, to jestem coraz bardziej przerażona.
najpierw agata, teraz pogma... tak mi przykro kochane...
a w kwestii zagramanicy - moja koleżanka rodziła w anglii.
późnym wieczorem poczuła skurcze, więc zadzwoniła do szpitala (podobno tam sie nie idzie bez zapowiedzi w przypadku porodu), pielegniarka powiedziała jej, że to jeszcze nie moze byc poród, kazała wziąć dwa paracetamole i gorącą kąpiel. dopóki dziewczyna siedziała w wannie było ok, ale jak wyszła znów te skurcze. no więc koło północy znów telefon do szpitala, pani bardzo zniechęcała do przyjazdu, w końcu stwierdziła, że jak chce, to niech przjeżdża, ale ona nie może zagwarantować, że zostanie przyjęta. jak sie okazało na miejscu w szpitalu, rozwarcie miało juz 9 cm, a córcia urodziła się w bardzo krótkim czasie...