Zagoniłam M do wycierania brzegów szafek rozpuszczalnikiem, bo puki tego nie zrobi, to nie mogę nic poukładać w tym smrodzie. To stwierdził, że chyba je jeszcze polakieruje, bo się matowe zrobiły

niech sobie będą matowe, tego nawet nie widać...
Byliśmy dziś u teściów, zobaczyłam wreszcie kotka, podrapała mnie bestia, ale miła jest ;-)
chcieliśmy zabrać naszego psiaka, ale niestety przed samym wyjściem zebrało jej się na wymioty, bo przywlokła jakieś patyczki w futerku i zeżarła, więc została w domu. Właśnie piorę jej posłanko, bo głupia całe zarzygała i w nim leżała, więc śmierdzi okropnie! A M nie chce jej umyć grrr, ja już nie mam siły na wygibasy nad wanną, dla siebie ledwo daję radę wypucować...

no i pies będzie mi cuchnął do jutra, bo sama nie umie się wylizać...
A ja mam apetyty na kakao, drugi kubek sobie właśnie zrobiłam, szkoda, że mi mleko wykipiało jak teściowa dzwoniła i muszę piekarnik szorować

Pastelka, to ci psina kawał zrobiła. ;-)
Pinka,Harsh, a ja też mogę być jedną z pierwszych, tylko Maks się nie śpieszy, albo będzie spóźnialski po tatusiu

więc 3mam kciuki za Ciebie
Pinka, bo u Was to bardziej prawdopodobne, że niebawem odwiedzicie porodówkę!
Pinka, Ewi, ja się właśnie boję,że przy karmieniu mogę jeszcze przytyć, chociaż zamierzam trzymać jakąś dietę... Przemianę materii zawsze miałam kiepską

I tak sporo nadbagażu mam już do zrzucenia, więc to by była tragedia! Co do ćwiczeń, to już sobie wyszukałam jakieś na brzuszek i chociaż tę partię będę trenować. A pas poporodowy kupię, żeby się wcisnąć w biodrówki i wyjść do ludzi bez wylewających się wałków!;-)
buziak, napisz czy skurcze minęły! Powinnaś liczyć odstępy między nimi, może to rzeczywiście już poród?
Ewi, a ta karuzelka, to widzę podobna do mojej. Piszą o tym unikalnym stylu poruszania się. Chodzi pewnie o to, że te kwiatki się obracają pod wpływem grawitacji i maskotki zawsze patrzą na malucha. Dlatego ma taki kąt nachylenia