Mississ od początku na forum czuję wyjątkową więź z Tobą właśnie, obie z dwójeczką w środku...Wciąż myślę, nie wiedziałam, co napisać, śledziłam forum, wyczekiwałam na wieści od męża. Martwiłam się o Ciebie i Antosia. Dzieliłam niepokojem z moim P.
Mówisz, że on inaczej przeżywa...
Mój P. też był milczący, gdy odeszła od nas nasza Kruszynka w październiku. Czasem miałam wrażenie, że go denerwuję już swoim popłakiwaniem. Okazało się, że mieliśmy inny sposób na przełknięcie tej pigułki. Ja musiałam swoje wypłakać, wygadać, polubić siebie po tym znowu... Czytałam strony i fora o odejściu, wtedy było łatwiej. Koniecznie czułam mus przeżycia wszystkich emocji. A P. odwrotnie, milczał przez jakiś czas, tematu jako pierwszy w ogóle nie poruszał. Dość szybko ruszył do przodu z myślami, zostawił to, w czym ja byłam i poszedł dalej. Ta różnica była trudna. Jednak zbliżyła nas. Zaczęliśmy rozmawiać, opowiadać sobie o swoich "światach", rozumieć, czego każde z nas potrzebuje. Trudny czas...
Tej nocy źle spałam, w nocy wymiotowałam. Wciąż o Was myślę...
Słuchaj tego, co Ci serce mówi. Pożegnajcie się z Antosiem tak, jak tego Wam potrzeba. Kaczucha, miś, całus - wszystko co Wam się wydaje słuszne. Tulam Ciebie szczególnie, ciepło i w oba poliki całuję. Niech Ci będzie spokojnie choć na chwilę.
Trzymaj się waszej miłości, swojego męża, tego ciepła, które jest między Wami. Dbajcie o siebie w ten czas, który przed Wami.