Justyna337
Fanka BB :)
no i zamiast sie zrelaksować latam jak głupia po mieszkaniu. teraz odkładam ciuszki najmniejsze na osobną kupkę... wyrosła mi dziecina

Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.

bo swoich już nie będę miała. zostawiłam kombinezon bo teraz dzieciakom i tak sie nie przyda, 1 body spiochy, czapkę i pajaca w którym uwielbiam Zu. reszta na wynos
Taki stan rzeczy tylko potwierdza moja slusznosc co do dzisiejszej stawki zywieniowej-zielona herbata,kleik ryzowy na wodzie,2 wafle ryzowe("steropiany" i 2 kostki gorzkiej czekolady.Glodna jstem ale musze wytrwac.Ja wiem ze w zyciu sa o wiele gorsze problemy niz wyglad i waga,ale co zrobic ja te powoduja u mnie dola co skutkuje duzo dalej i wbija w kompleksy.
.





Odezwę się po powrocie. Pozdrawiam!
też była zmęczona). Pokłóciłam tam się tak z mężem że brak słów, w ogóle nie udany wyjazd
. Najpierw wszyscy ją oglądali chcieli na ręce (m ma 10 rodzeństwa więc można to sobie wyobrazić) jak już zasnęła w łóżeczku (przygotowali jej po najmłodszym synku) to wróciła siostra z pracy i ja obudziła jakby na siłę
mała chwile była u niej na rękach a potem się tak rozpłakała jak nigdy
wziełam ją na ręce nosiłam bujałam ale to i tak mało dawało, jak już do wszystkich doszło że małej się nie da zabardzo uspokoić to z 7 osób w pokoju została tylko najnłodsza siostra
normalnie super dziecko płacze to uciec. Wziełam ją do okna i po chwili się trochę uspokoiła, ale już tego dnia nie spała najwyżej miała krótkie drzemki
. Ja się nią ciagle zajmowałam, m najpierw robił coś przy samochodzie a potem pił piwo z braćmi
normalnie zapomniał że ma dziecko, bo przyszedł do niej może na 2 minuty
potem przyszli do niej i siedzieli do 2, jak poszli m od razu zasnął a ja nie spałam do 4 
. A o 5 i tak mała wstała. I do tego jeszcze mieli tam tak napalone że mała ma potówki na policzkach
. Następnego dnia to w ogóle się z mężem pokłóciłam, najpierw o jakąś głupotę, że nie poszłam do góry podpisać prezentu dla jego brata, potem poszłam do niego zapytać się gdzie jest aparat a on że w samochodzie a ja czy mógłby przynieść (sam go tam zaniósł) a on że nie jest moim służącym normalnie się wkur....
. Potem po jakiś 2 godzinach tak się pokłóciliśmy że lepiej nie mówić, ja się rozpłakałam chyba bardziej z zmęczenia i z tej bezradności że mała tam tyle płakała niz z złości na niego. Potem mała jeszcze chwile spała a później znowu mega płacz :-(Roberta babcia ją wzieła do góry i jej zasnęła he he śpiewała jej "Maryjo królowo polski"
;-) ale zawsze coś. To jest chyba jedna z nielicznych normalnych osób które były na przyjeciu, potem przy niej siedziała jakieś 2 godziny :-). A dziadkowie Patrycji prawie nic przy niej nie byli, a niby tak się cieszą eh brak słów. W droge powrotna prowadziłam ja, bo lubie jeździć i ufam sobie za kierownicą, he he jechałam do 80 km/h a w wiekszości chyba 60
a tak to dosyc szybko jeżdze, normalnie z swoim skarbikiem jeżdzić to przezycie ;-). Mała w domu jak zobaczyła mojego tatę to się tak uśmiechnęła
chyba tęskniła i już chociaż wiem że rozpoznaje bliskie osoby z otoczenia ;-)potem ją przytulił i od razu momentalnie zasnęła, zjadła jakby przez sen, no i spała do 5:-), a teraz nadal śpi a tak to normalnie zawsze miała pobudkę o 6 góra 7.