TO i ja się wypowiem, choć mam nadzieję, że mnie nie zlinczujecie.
Myślę, że zarówno cycek jak i smok to po prostu przyzwyczajenie. Nie wiem jak to jest u was (u dzieci ssających smoka), ale gdy Gosia skończyła ten "magiczny" rok to wszyscy nagle rzucili się na mnie "JESZCZE KARMISZ" ??!! Próbowali wywołać presję, osobiście miałam ich w nosie. Czy u was jest analogicznie - na zasadzie "jeszcze ssa smoka".
Nie piszcie że odstawienie od smoka jest niewykonalne. Gośka usypiała przy cycku i dało się. Teraz zasypia w prawdzie na rękach, choć powolutku, powolutku sama w swoim łóżeczku. (Dziś mi się udało, hip hip hurrrrrra w półtora tygodnia po odstawieniu od piersi!!!!)
Szczerze, to mi się bardzo nie podoba 2-latek ze smokiem w buzi. Myślę, że takie dziecko na smoka jest już za duże, a okres miedzy ukończeniem pierwszego - a drugiego roku jest idealnym i właściwym momentem do oduczenia smoka i odstawienia od piersi. Wbrew pozorom to podobne "kwestie" bo chodzi o potrzebę ssania.
I osobiście, myślę, że mamy karmiące piersią są narażone na większa presję otoczenia niż mamy, które długo pozwalają swoim dzieciom ssać smoka. Ssanie smoka u dziecka starszego jest jeszcze akceptowalne, z karmieniem piersią jest już gorzej. A w obu orzypoadkach chodzi po prostu o nawyk złego przyzwyczajenia. A ze złymi przyzwyczajeniami trzeba walczyć (niestety) im szybciej tym lepiej.
Żeby nie było - do nikogo "nie pije" tylko szczerze mówię co myślę.