Julia,bedzie dobrze.Widzisz,zalezy od podejscia.Moja kuzynka mowila ze sie modlila zeby ja wzieli do szpitala jak cos bylo nie tak z ciaza,a wiadomo, o wolne lozko w Łodzi ciezko,a znajomosci zadnych nie miala.Ona celowo chciala bo uwazala ze jak cos nie tak,to zawsze lepiej w szpitalu niz w domu.Oczywiscie ze dla nas najlepiej i najwygodniej w domu,ale dla zagrozonego dzidziusia to lepiej w szpitalu pod calodobowa opieka. Ja kiedys lezalam ponad miesiac w szpitalu na zapalenie miesnia sercowego i wspominam dobrze-do dzis kilka szpitalnych znajomosci sie utrzymalo,a my pacjenci przebywalismy w wiekszosci na takiej sali integracyjnej przy laptopach,nie w lozkach

napisalam ci to tak na pocieszenie,ze idziesz w dobre rece,a moze nawet zyskasz jakies kumpele ktorych ci tak brakuje:-)
A to ze lekarz mowi ze nie donosisz do 40 tygodnia?-az sie usmiechnelam.Ja jestem z 32 tc,moje kuzynki z 35 tc i 37 tc-wszystkie jestemy dziewuchy ze hej,nic nam nie brakuje;-)Do tego dzieci moich kuzynek sa jedno z 36 tc a 2 z 38 tc i w obu przypadkach lekarze uznali to juz za ciaze donoszona-wiec w czym problem-dzieci zdrowe i ladniutkie.Niech cie przekona fakt ze np cesarskim cieciem "wyjmuje" sie dzieci 2 tyg wczesniej czyli okolo 38 tyg (tak wiec ja niby mam termin 2 marca ale dzidzie pewnie ujrze juz w lutym

i nawet mnie to cieszy).Oczywiscie ze najlepiej dla dziecka byc jak najdluzej w brzusiu ale od 36 tc ciaza jest uwazana za lekarzy za donoszona wiec glowa do gory!
Zmykam na groby...